Zostało Ci ostatnie 10 minut zajęć i nie wiesz co zrobić? Wprowadź szybkie i efektywne karty pracy z wymowy ze szkolenia Jus’ Say It Mini, z kodem: WYMOWA 10% taniej!
Zostało Ci ostatnie 10 minut zajęć i nie wiesz co zrobić? Wprowadź szybkie i efektywne karty pracy z wymowy ze szkolenia Jus’ Say It Mini, z kodem: WYMOWA 10% taniej!
Kochani dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na zajęcia on-line, do przeprowadzenia z kursantem indywidualnym. W tym wypadku będą to zajęcia ze strony biernej.
Jest to bardzo prosty przepis (niczym zagotowanie wody). Nie musisz być obcykany/a w żadnych platformach typu genially, liveworksheets, czy wordwall.
Mieszasz półprodukty i masz pełnoprawny produkt 🙂
Składniki:
1 gra planszowa, polecam firmy en.islcollective.com do pobrania za darmo (po rejestracji) TUTAJ
1 strona internetowa, gdzie można edytować pdf polecam firmę smallpdf.com
1 strona internetowa, gdzie można rzucać kostką. Polecam firmę classroomscreen.com
1 aktywny uczeń, który ma problemy ze stroną bierną i potrzebuje Twojego wsparcia
1 platforma internetowa, która pozwala na współdzielenie Twojego ekranu
Czas przygotowania potrawy: mniej niż 5 minut
Czas trwania posiłku: zależy od Ciebie – może to być powtórka 10 minutowa, lub nawet 60 minutowa lekcja
Przygotuj posiłek:
Jeśli nie masz konta na islcollective, załóż je. Do zobaczenia jutro, bo tyle czasu spędzisz znajdując kart pracy, drukując, laminując i ewentualnie edytując. O jesteś już? Ok jedziemy dalej!
Wrzuć pdfa z grą planszową do smallpdfa. Instrukcja obrazkowa poniżej:
Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.
Otwórz w osobnej zakładce, program do rzucania kostką, na przykład classroomscreen. Instrukcja obrazkowa poniżej:
Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.
W trakcie zajęć udostępnij swój ekran (najlepiej całe okno przeglądarki) tak byś mogła / mógł swobodnie przeskakiwać między kostką, a planszą, i przesuwać pionki.
Jak grać?
Ja grałam tak, że wszystkie pola żółte na początku były po prostu zamianą zwykłego zdania na stronę bierną.
Następnie od pól pomarańczowychkursant musiał oprócz zamiany zdania stworzyć do niej również kontekst i dodać kilka innych zdań w stronie biernej.
A od pola szarego mieliśmy prowadzić jakiś dialog zaczynąc od zmienionego zdania z pola.
Jednym słowem, wraz ze zmianą koloru pól – zmieniał się również poziom trudności gry i ćwiczenia.
Podoba Ci się ten pomysł? Proszę przekaż go dalej, skomentuj… dzięki temu czuję, że to co robię ma sens 😀
Witam Cię w Nowym Roku! Oby było nam lepiej lub jeszcze lepiej niż w 2019. Czy masz już postanowienie? Ja kilka 🙂
Generalnie nie lubię robić postanowień w Nowy Rok, bo jest to czas kiedy wszyscy mają postanowienia, a ja zazwyczaj staram się być inna niż wszyscy. ;P Ale czasem trzeba…
W zeszłym roku w okolicach nowego roku, miałam bardzo duże problemy z kręgosłupem szyjnym i plecami. Żyłam w ciągłym bólu, źle spałam… postanowiłam sobie, że muszę coś ze sobą zrobić – przecież nie można tak funkcjonować. Przez bóle fizyczne, źle się czułam psychicznie, zatem moja praca również na tym cierpiała.. Zaczęłam mieć dość kursantów, uczenia, szkoleń. To cut a long story short – poszłam do ortopedy, zapisałam się na rehabilitację, zaczęłam chodzić na basen. Dostałam dużo ćwiczeń, wiedziałam co zmienić – udało się. Minął rok, a ja żyję (prawie) bez bólu. Co prawda przestałam chodzić na basen, ale moim „nowym” postanowieniem jest do tego wrócić :D.
Pamiętam, jak w zeszłym roku obiecałam sobie również, że będę lepiej przygotowywać się do zajęć.
Co to znaczy lepiej? Dla mnie: wydajniej, krócej i kreatywniej.
Nie wiem czy wiecie, ale ja WSZYSTKIE swoje zajęcia opracowuje w prezentacjach PowerPoint. Robię tam rozgrzewki, ćwiczenia, linkuję słuchanki, pokazuję kursantom odpowiedzi, tworzę mapy myśli. Jednym słowem robię to porządnie i zazwyczaj zajmuje mi to trochę czasu. Ale dzięki temu mogę wrócić do tych zajęć miesiąc / dwa / pół roku / rok później i mam gotowy materiał dla innej / nowej grupy. Wiadomo, że każda grupa jest inna, ale rusztowanie przygotowane w prezentacji PP sprawia, że 90% zajęć jest gotowych. Wszystkie dodatkowe materiały / gry / ćwiczenia w odpowiednich folderach są posegregowane i można działać :). Ja wychodzę z założenia, że jeśli coś tworzę, robię to tak, by móc to potem wykorzystać co najmniej kilka razy z różnymi grupami.
Między innymi dlatego powstała moja metoda uczenia poprzez Bingo, którą szlifuje już dwa lata. Od początku chodziło mi o to, by stworzyć coś, co sprawdzi się z wieloma grupami, na różnych poziomach i – co najważniejsze – coś, co pozwoli mi zaoszczędzić czas. Bo stworzenie planszy Bingo zajmuje mi teraz około 3 minut. A dzięki temu, że mam w zanadrzu około 15 różnych ćwiczeń z wykorzystaniem plansz Bingo dla grup dużych i małych, to przygotowanie dobrych zajęć powtórkowych czy opartych na mówieniu zajmuje mi baaardzo mało czasu. Przed świętami powtarzaliśmy w grupie słownictwo związane z reklamą, jeszcze wcześniej indywidualnie używaliśmy czasowników frazowych. A z ciut słabszym uczniem powtarzaliśmy czasowniki nieregularne. Im dłużej pracuje metodą, tym bardziej widzę, że mogę używać technik zarówno z uczniem na poziomie A1 jak i C1…
Moim celem na ten rok jest pokazanie jeszcze większej publice moich technik Bingo. Dostałam się jako speakerka na międzynarodową konferencje IATEFL, która odbędzie się w kwietniu 2020 w Manchesterze, bedę aplikować by wystąpić na konferencji InnovateELT, która odbywa się z kolei w Barcelonie. Powoli klaruje mi się pomysł na ksiażkę o metodzie Bingo, którą mam nadzieję wydać (może w tym roku?).
Chciałabym, aby rok 2020 był rokiem Trampka – maskotki mojego szkolenia Let’s Make Bingo Great Again.
19 stycznia jadę do Wrocławia, 23 lutego będę w Warszawie. Chciałabym też zrobić szkolenie w Łodzi, Rzeszowie, Poznaniu, powtórzyć Kraków.
Mam nadzieję podzielić się swoimi technikami z innymi nauczycielami, by tak jak ja ułatwili sobie życie. Bo używając Bingo naprawdę uprzyjemniasz sobie życie… Nie siedzisz godzinami nad przygotowaniem zajęć, a jednocześnie w klasie angażujesz wszystkich podopiecznych ułatwiając wszystkim zapamiętanie materiału.
Chciałabym również skończyć wreszcie ebook na kurs konwersacyjny dla nauczycieli, który planuje wypuścić online. To dla mnie wielkie przedsięwzięcie, bo zaangażuję grafika, copy-writera, chce mieć też pewność, że wszystkie artykuły i filmiki, które polecam, są opisane w legalny sposób. Tak to jest jak jest się perfekcjonistką 🙁
Problem jest tylko taki, że doba ma jedynie 24 godziny… A przecież uczę, muszę jeść, pić, ćwiczyć, szkolić, czytać, oglądać, pisać, nagrywać filmiki edukacyjne, głaskać koteły, wypadałoby również trochę pospać… Jak żyć? Jak zmieścić wszystkie swoje plany i pasje w 24 godziny? Zobaczymy 🙂
Życze wszystkim wspaniałego i owocnego roku 2020 – i życzę Wam, byście tak jak ja pokochali Bingo – bo to nie jest ta tradycyjna, nudna gra, o której myślisz 🙂
„Pani Kasiu, bardzo nam przykro, ale nie będziemy mieć dla Pani godzin w przyszłym roku”
– Znasz to prawda? Ja po raz drugi to usłyszałam w 2012 roku po tym, jak drugi rok z rzędu pracowałam w innej placówce publicznej. „Bardzo byśmy Panią chcieli, ale po prostu nie mamy jak!”
Były wakacje, nie miałam przed sobą zbyt wielu perspektyw. Kolejna tułaczka? Krążenie jak satelita w poszukiwaniu etatu na zastępstwo? Wysyłanie ton CV, rozmów, uśmiechania się, a potem całowania po stopach, bo bedę mogła zarabiać najniższą krajową? Jeszcze w czerwcu myślałam, że we wrześniu wyląduję w kolejnej placówce. Jednak życie płata różne figle…
Lipiec 2012 – poleciałam odwiedzić długoletniego przyjaciela w Moskwie. Będzie trochę prywaty – wreszcie po latach, zakochaliśmy się (a znaliśmy się około 15 lat!). Wyjeżdżałam z Moskwy myśląc – jak wytrzymam rozłąkę? jak często bedziemy się widywać? Podjęłam decyzję – WYPROWADZAM SIĘ DO MOSKWY!
Moja mama była rozdarta wewnętrznie – z jednej strony cudownie, że wreszcie się zeszliśmy z przyjacielem, ale dlaczego Rosja? Przecież tam jest tak niebezpiecznie! Ludzie znikają bez śladu, nie można się wychylać! A jak mnie porwą? – Wiecie jak to jest z mamami 🙂
Podjęłam decyzję, ale co dalej? Na szczęście miałam zdaną CELTĘ. O tym kiedy ją zdałam i jakie były moje wrażenia, za chwilę. Postanowiłam pogrzebać w sieci, a przede wszystkim na stronie tefl.com. Tam można znaleźć pracę w każdym zakątku świata! Wpisałam Moskwę. Wyświetliło się kilka pozycji – jest nadzieja – pomyślałam. Wtedy w 2012 roku była możliwość stworzenia swojego CV online na stronie Tefla i dodanie osobno w pdf. Zrobiłam to i aplikowałam do pierwszej szkoły językowej. Niedługo czekałam na odpowiedź – dowiedziałam się jednak, że nie jestem native speakerem, więc nie mam na co liczyć i pomimo szczerych chęci, nie zatrudnią mnie, bo nie mam odpowiedniego paszportu… Spróbowałam zatem z drugą szkołą językową BKC International House – jak się okazało największą szkołą językową w Moskwie. Bardzo szybko dostałam odpowiedź – Tak! Są zainteresowani! No to pora umówić się na rozmowę kwalifikacyjną przez Skype.
Dostałam pre-interview task, który musiałam wysłać przed „spotkaniem”.
Musiałam oczywiście wysłać kilka referencji i podczas 60 minutowej rozmowy kwalifikacyjnej z jednym z ADOSów (Assistant Director of Studies) – odpowiadałam na pytania, opowiadałam o Pre-interview Task, które polegało na tym, że miałam wyjasnić uczniom na poziomie pre-intermediate jak wprowadzić i potem ćwiczyć too, much, many, not enough itp.
Dzień później dostałam odpowiedź:
Dostałam mnóstwo papierów do przeczytania i wypełnienia, miałam również mnóstwo pytań. A jeśli przeczytałeś/aś list powyżej na pewno zdziwiło Cię jedno – test na HIV. Tak, musiałam również go zrobić i przeskanować wyniki…
Drogi czytelniku, co mogłoby Cię zainteresować:
Szkoła miała główny oddział w centrum, w którym odbywało się trochę zajęć, ale zdecydowana większość szkół to były tak zwane satellite schools – oddziały BKC w różnych częściach Moskwy. Tak to wygląda dzisiaj:
Ale dużo lepiej wygląda to na mapie metra – zdołałam skopiować tylko fragment ekranu, dlatego najlepiej zobaczyć oryginał (kliknij w obrazek). Na mapie, wszystko co ma nazwy stacji metra to oddziały szkoły. Zaznaczyłam miejsca na czarno gdzie pracowałam – miałam też kursy Business English w firmach (to te stacje metra bez nazw)
2. Według kontraktu mieliśmy do pracy mieć max godzinę dojazdu metrem. Mogły się zdarzyć zastępstwa, na które musieliśmy się zgodzić, jeśli zostaliśmy poinformowani do trzech godzin przed zajęciami i jeśli dojazd do tej szkoły był w obrębie 60 minut. Oczywiście nie chodziło o to, by być na posterunku cały czas, ale jeśli mając kontrakt 24 godzinny (prawdziwe godziny, nie 45-minutówki) – pracowaliśmy tylko 20, to na te cztery mieli prawo nam dać zastępstwa, na które mieliśmy jeździć. Mogło się to zdarzyć szczególnie na początku kontraktu, kiedy nie wszystkie godziny się rozparcelowało – ktoś był zatrudniony na 30 godzin tygodniowo, swoich godzin dostał tylko 15 – to oznaczało że miał 15 godzin zastępstw na które musiał jeździć, jeśli został wezwany. Oczywiście do momentu otrzymania swoich pełnych 30 godzin.
3. Metro w Moskwie jeździ co około minutę w godzinach szczytu, i co 3 minuty poza godzinami szczytu. Komunikacja miejska w Moskwie opiera się przede wszystkim na metrze. Jeśli ktoś mieszka blisko metra i musi dojechać na drugi koniec miasta, również koło innej stacji metra, to tak naprawdę nie ma problemu „bo blisko”. Dlatego, szkoły były w promieniu 15 minut piechotą od danej stacji metra i mieszkania, które przydzielano nauczycielom podobnie.
4. Zawsze starano się dawać nauczycielowi szkoły w pobliżu miejsca zamieszkania, by nie musiał dużo jeździć. Aczkolwiek rzadko się zdarzało by ktoś jeździł krócej niż 60 minut, szczególnie jesli mieszkał na „obrzeżach”, a miał zajęcia bardziej w centrum. Ja miałam to szczęsćie, że mieszkałam z lubym – i mieliśmy mieszkanie w ścisłym centrum. Ale i tak by dojechać prawie do końca czerwonej linii i potem dojść do szkoły potrzebowałam około 75 minut. A jako, że nie dostałam mieszkania od szkoły nie obowiązywała mnie zasada „60 minut” 🙂
5. Przykładowy poniedziałek / środa Kasi:
7:00 rano pobudka
8:00 – dochodzę do metra i jadę na zajęcia w firmie
8:45 – dojeżdżam do firmy (z jedną przesiadką w metrze)
9:00-10:30 – zajęcia Business English
10:45 – 12:30 jadę metrem na siłownię, jem lunch
13:00-14:30 – jadę metrem do głównego biura się przygotować i pokserować materiały (szkoły satelitarne często nie miały dobrego sprzętu)
14:30-16:00 – jadę metrem do szkoły
16:00-21:30 – blok zajęć w szkole dzieciaczki / młodzież / dorośli
23:00 – wracam metrem i jestem w domu
We wtorki i czwartki i piątki miałam inny harmonogram, poza tym grupy się zaczynały i kończyły, potem otwierały inne grupy, w innych szkołach i zmieniał się harmonogram.
6. W drugim roku pracy w BKC przeszlam na inny kontrakt tzw. hourly contract – dużo lepiej płatny, jednak mnie „opiekowano” się nauczycielem. To był kontrakt przede wszystkim dla ludzi, którzy mieli swoje lokum w Moskwie (check!) i nie potrzebowali dużego wsparcia. Oczywiscie kwestie wizowe dalej były załatwiane przez szkołę!
7. Co miesiąc w szkole, w soboty, odbywały się warsztaty metodyczne dla wszystkich nauczycieli. Obecność była obowiązkowa. Mieliśmy do dyspozycji 6-7 sesji jednocześnie, całość trwała około 4 godzin. Sesje prowadzili zarówno ADOSi jak i „zwykli nauczyciele” – między innymi ja. To tam pokochałam szkolenia dla nauczycieli i to tam tyle się nauczyłam jako lektor i jako potencjalny trener nauczycieli.
To zaledwie wierzchołek góry lodowej jeśli chodzi o Moskwę, ale przecież nie będe tutaj pisać epopei, bo potrzebowałabym roku 🙂 Jeśli masz jakies pytania a propos uczenia w Moskwie – pisz tutaj w komentarzach lub na moim Fanpage’u pod postem z linkiem do tego artykułu – na pewno odpowiem na wszystkie!
CELTA – po co i dlaczego nie wystarczy dyplom magistra anglistyki z Polski?
No właśnie co to ta Celta? Celta to płatny, zazwyczaj 4-tygodniowy, bardzo intensywny kurs metodyczny dla ludzi którzy chcieliby uczyć angielskiego jako jezyka obcego. W świetle prawa Brytyjskiego certyfikat CELTA jest na poziomie 5 (Level 5), co oznacza, że jest mniej więcej na poziomie naszego polskiego licencjatu.
Kurs składa się tzw input sessions i obserwacji. Obserwuję się innych członków kursu, prowadzi się zajęcia (które są obserwowane przez trenerów i innych), pisze eseje zaliczeniowe. Wyniki z czterech esejów oraz wyniki z bardzo dokładnych obserwacji, składają się na końcową ocenę kursu:
I teraz pytanie za 100 punktów: dlaczego osoby po ukończeniu filologii angielskiej na poziomie magistra lub licencjatu muszą mieć ten certyfikat by uczyć za granicą?
Bo nasze studia są kompletnie nic nie warte za granicą! Nic a nic! Większość szkoł językowych – a już na pewno te dobre – szukają nauczycieli z certyfikatem rozpoznawalnym na całym świecie. Jest kilka akceptowalnych, ale z tego co wiem najbardziej popularny jest CELTA właśnie.
Czy ciężko jest ukonczyć ten kurs?
Zależy kto pyta – jeśli native – tak! Zazwyczaj gramatyka, teoria, metody, to wszystko to dla nich czarna magia!
Jeśli Ty nauczycielu anglisto po ukonczeniu dobrych studiów językowych – bułka z masłem! To znaczy powiem tak, dla mnie, kurs był prosty. Większośc input sessions czyli teorii i technik była mi znana ze studiów. Eseje pisałam z łatwością, bo wiedziałam o czym piszę i co chce przekazać – wiedziałam do jakich książek zerkać po pomoc, wiedziałam jak daną gramatykę wytłumaczyć. To co mi naprawdę dużo dało to obserwacje i feedback po nich. Zarówno po obserwacjach kolegów z kursu jak i po własnych dokładnie omawialiśmy co się stało, co było dobre, co złe. Trenerzy analizowali nasze zajęcia prawie co do minuty i byli bardzo delikatni w krytyce. Do tego stopnia, że im nawet mówiłam, by powiedzieli mi co było nie tak wprost, a nie owijać w bawełnę by nie zranić moich uczuć czy kompetenecji.
Celtę robiłam pomiędzy czwartym a piątym rokiem studiów więc wszystko miałam bardzo na świeżo (+ młody mózg 😛 ). Robiąc ją nie wiedziałam czy mi się przyda… Po prostu stwierdziłam, że to dodatkowy dyplom i,a nóż widelec będzie konieczne.
Czy mi się przydała?
Dzięki CELCIE dostałam pierwszą pracę w państwówce – dyrektorka wiedziała co to jest i się usmiechnęła znacząco, jak ją zobaczyła.
Dwa lat później dzięki niej od razu mogłam aplikować o pracę w Moskwie. A kolejne dwa lata poźniej dzięki niej dostałam pracę w Anglii…
To tyle ode mnie jeśli chodzi o wpis na EduWeek 🙂 Koniecznie zobacz wpisy innych i zainspiruj się! i Pamiętaj, jeśli masz do mnie pytania – wal jak w dym tu wkomentarzu lub na Facebooku 🙂
Oj Dawno mnie tu nie było 🙂 Pora nadrobić zaległości, szczególnie, że tematem dzisiejszego posta jest Facebook. Dosłownie. 🙂
Jeśli jesteś aktywnym użykownikiem Facebooka, to wiesz, że pisząc posty możemy powiedzieć wszystkim jak się czujemy. A wiedziałeś, że emocji – emotikonek – jest ponad 100?! A wiedziałeś, że duża część tych emocji to naprawdę dobre przymiotniki do nauczenia naszych kursantów? Ja to odkryłam i na pewno wykorzystam na swoich zajęciach!
Przede wszystkim zdecyduj, które przymiotniki chcesz wykorzystać – proponuję max 20 przymiotników na „jedno posiedzenie” – to i tak bardzo dużo i nie wszyscy nauczą się wszystkich dobrze. Stopniowo możemy dodawać emocje, by koniec końców poznać wszystkie – ale na pewno zajmie to trochę czasu. Zobaczysz też, że część obrazków się powtarza – to może być lekko problematyczne – uważaj!
Rozgrzewka: Jakie znasz emocje? Jak się dzisiaj czujesz? Gdybyś miał opisać swój dzień na Facebooku, co byś napisał/a?
Wytnij przymiotniki, które chciałbyś przerobić na zajęciach. Rozdziel „buźki” od tekstu i pomieszaj. Poproś kursantów, by w parach / grupach próbowali dopasować obrazki do tekstów. Sprawdź, czy na pewno wszystko zostąło dopasowane i upewnij się, że wszystkie przymiotniki są zrozumiane.
Rozmowa: Kiedy ostatnio tak się czułeś/aś? Czy było to chwilowe uczucie? Co stało się potem? Dlaczego tak się czułes/aś?
Ćwiczenie: Każdy kursant tworzy krótki opis – tak jakby wrzucał go na platformę. Jeśli chcemy urozmaicić i urzeczywistnić proces, możemy poprosić ich o zapisanie swoich zdań w szablonie poniżej. Oczywiście kursant tworząc opis stara się pokazać emocje tekstem. NIE MOŻE napisać jak się czuje – to będą zgadywać inni za chwilę. Jeśli chcesz by każdy opisał inne emocje, poproś kursantów o wylosowanie odpowiedniej buźki.
Jeśli rozdałeś kursantom szablony powyżej – teraz je zabierz i porozwieszaj po różnych częściach sali. Wszyscy wstają i w nowych parach, chodzą po klasie, czytają emocje swoich kolegów i próbują dopasować do nich odpowiednią emotikonkę. Pamiętaj – nie twórz samemu opisów – nie o to chodzi! To nasi kursanci powinni się trochę pomęczyć i zastanowić jak opisać daną emotikonkę.
Ćwiczenie: Zbierz emotikonki do kapelusza – gramy w kalambury! Podziel kursantów na dwie grupy – każdy po kolei wstaje, losuje emotikonkę i musi ją pokazać swojej drużynie.
Ćwiczenie: Tworzenie dialogów – jeśli grupa jest co najmniej B1+ – to ćwiczenie na pewno się uda! W parach kursanci losują 6 emotikonek i dzielą pomiędzy siebie. Następnie wymyślają scenkę, w której każdy będzie musiał pokazać swoje trzy emocje. Teraz kursanci wychodzą na środek sali – odgrywają swoją scenkę – pozostali w grupie muszą zgadnąć każdą z sześciu emocji.
Ćwiczenie: Wymyśl kilka zdań, które są na tyle neutralne, że mogą być na różne sposoby odegrane. Np.:
„I like orange juice”,
„This milk’s gone bad!”,
„Remember to feed our cat, honey”,
„I need to change my job”
Następnie razem z uczniami czytajcie zdania tak jak dyktuję to emotikonka, którą wylosujecie (np. poprzez „wheel decide”, czy „random name picker”). Idea jest taka by to przeżywać w odpowiedni sposób: radośnie, ze złością, smutkiem itp. To ćwiczenie nie będzie zawsze możliwe, lub będzie bardzo trudne, jeśli przymiotniki które wybierzesz zaliczają się do tych bardziej wydumanych.
Zadanie domowe: jeśli jesteście znajomymi na FB poproś kursantów by napisali na swoim profilu posta po angielsku i dopasowali do niego emocję. A jeśli masz mbitną grupę, poproś ich o stworzenie fakepage’a. Możesz to zrobić np. tutaj.
Pomysłów mam więcej i postaram się je sukcesywnie dodawać – podoba Wam się ta lekcja? Podziel się z nią z kimś, jeśli uważasz, że warto. Sharing is caring!
A jeśli jesteś ze Śląska zapraszam 7 czerwca 2019 do Rybnika na szkolenie gramatyczne! Kliknij w obrazek by doweidzieć się wiecej 🙂