Ho, ho, ho – Hello!!!! Jeśli uczysz osoby dorosłe, mam dla Ciebie prezent pod choinkę 🙂
Poniższy materiał możesz potraktować jako rozgrzewkę, przerywnik, „ochładzacz” na koncu zajęć lub zajęcia konwersacyjne same w sobie 🙂 Polecam od poziomu B1 w górę 🙂
Gra składa się z 12 prezentów z pytaniami świątecznymi i jego pleców z nazwami miesięcy. Możesz grać tylko z pytaniami lub wydrukowąc plik pdf dwustronnie na grubszym papierze i mieć nazwy miesięcy po drugiej stronie.
Grę nazwałam Christmas Jeopardy ponieważ by było ciekawiej, intensywniej i „inaczej niż normalnie” powinniśmy grać w nią jak w Jeopardy, czyli nasz polskie Va Banque. Jak gra się w Va Banque zapytasz? 🙂 Już tłumaczę: uczestnicy otrzymują odpowiedź np. Krzysztof Kolumb i ich zadaniem jest zadać pytanie – Kto odkrył Amerykę? Jeśli odpowiedzą poprawnie (czyli zadadzą pytanie) otrzymują punkty.
W mojej wersji założenie jest podobne. Uczeń losuje pytanie (nazwę miesiąca), czyta po cichu pytanie, a następnie na nie odpowiada. Pozostali w grupie / parze słuchają i na podstawie szczegółów w odpowiedzi mają zdecydować jakie było pytanie na prezencie.
Jest to dużo ciekawsza opcja niż standardowe – „przeczytaj pytanie i podyskutujmy”. Pozostali w grupie / parze dużo uważniej słuchają, chcą zgadnąć odpowiedź.
Procedura z miesiącami „na plecach” – A:
Uczniowie pracują w cztero-osobowych grupach lubdwójkach. Uczeń rzuca dwoma kostkami, lub kostką w kostce – mój nabytek z Tigera sprzed lat.
Uczeń w zależności od wyrzuconych oczek (w końcu może być max 12!) wybiera odpowiedni prezent (np. 3 – > Marzec) i odpowiada na pytanie.
Reszta grupy zgaduje jakie mogło być pytanie na prezencie.
Po odgadnięciu pytania, reszta grupy czyta pytanie i również na nie odpowiada.
Jeśli powtarzy się suma wyrzuconych oczek – w pierwszej kolejności uczeń odpowiada na pytanie ze stycznia (taka opcja nigdy nie wyskoczy na kostkach), a następnie musi samemu/ samej wymyślić pytanie, odpowiedzieć na nie i dać reszcie zgadnąć (małe wyzwanie dla wyższych grup)
Procedura z miesiącami „na plecach” – B:
Jeśli nie masz kostek możesz inaczej decydować, kto jaki miesiąc ma wybrać. Np:
wybierz prezent z nazwą miesiąca, w którym się urodziłeś/aś
wybierz prezent z nazwą miesiąca, w którym urodziło się Twoje dziecko / mąż / mama / kot
wybierz swój ulubiony miesiąc
wybierz miesiąc, którego nienawidzisz.
Jeśli uczniowie grają w czwórkach powinni najpierw wybrać swoje trzy miesiące na podstawie twoich kryteriów, a potem zacząć zabawę.
Procedura z samymi pytaniami na prezentach C:
Uczniowie pracują w czwórkach lub parach. Potasuj wszystkie prezenty i roztasuj pomiędzy wszsytkich w grupie.
Każdy spogląda na swoje trzy pytania i przygotowuje odpowiedzi.
Uczeń wybiera jedno z pytań i na nie odpowiada.
Reszta próbuje zgadnąć, co to było za pytanie, a następnie sami próbują na nie odpowiedzieć
Procedura z samymi pytaniami na prezentach D:
Jeśli chciałabyś / chciałbyś stworzyć z pytań planszę – np. węża – ułóż z nich „ścieżkę”. Następnie dodaj na karteczkach post-it pola funkcji: START, FINISH, ROLL THE DICE AGAIN, GO BACK 2 SPACES, GO BACK TO START, ASK YOUR PARTNER ANOTHER XMAS QUESTION i rozłóż je pomiędzy prezenty.
Uczniowie umieszczają „pionek” na polu funkcji „start”. Pierwszy uczeń rzuca kostką i porusza się o odpowiednią liczbę pól na planszy.
Jeśli stanie na prezencie, musi wybrać swoją „ofiarę” i zadać jej pytanie z pola.
Kolejny uczeń rzuca kostką i porusza wybraną liczbę oczek, jeśli stanie na tym samym polu co poprzedi uczeń musi zadać pytanie komuś innemu.
Uczniowie grają póki ktoś nie dotrze do mety
Ta zabawa sprawdzi się w większej grupie.
Ja osobiście będę grać w wersję A – uważam, że będzie najciekawsza.
Odgrzebany post sprzed lat dla osób, którym mogło umknąć.
Patrząc na ten film dzisiaj (2025 rok) – to chyba nie byłoby to już clumsiness a typowe objawy ADHD – prawda? 😀
Przeczytaj pomysł na lekcję:
Często korzystam z Facebooka. Zarówno jako prywatny użytkownik, jak i osoba publiczna ze swoją stroną o szkoleniach, materiałach, itp. Zresztą, jeśli czytacie tego bloga, zapewne ją znacie 😉
Przeglądając swoją ścianę i multum grup, do których należę często widzę świetne materiały video. Pomysłów na ich wykorzystanie lub dyskusję – multum! Zapisuję je na później z zamiarem wykorzystania na zajęciach, a potem….. zapominam o nich. 🙂
Co zrobić, by o nich nie zapominać? Opisywać je na blogu! Plus dla mnie, bo jak już o tym napiszę, to na pewno nie zapomnę i będę mogła do tego wracać. I plus dla Was bo będziecie mieli pomysł na zajęcia, do których w ogóle nie musicie się przygotowywać 🙂
Bardzo realistycznie nagrany filmik o tym jak to jest być niezdarnym w życiu. Sama jestem mega niezdarna (mam ADHD? 😉 ), więc utożsamiam się z tym materiałem w prawie 100%! Film nie ma żadnych dialogów – dzięki temu może być wykorzystany na zajęciach każdego języka!
Zajęcia konwersacyjne:
Czy jesteś niezdarny? czy znasz kogoś, kto jest?
Jakie znasz przykłady „niezdarstwa”? Napisz z partnerem jak najwięcej przykładów <- rywalizacja drużynowa
Obejrzyjcie materiał video i sprawdźcie ile z tego co wymyśliliście jest w filmiku.
Który z przykładów w materiale najczęściej Wam się przytrafia?
Osoby czytające dany artykuł tworzą grupę i omawiają wspólnie co przeczytali i w jaki sposób streszczą swój artykuł pozostałym członkom grupy.
Studenci A łączą się ze studentami B i opowiadają sobie o swoich artykułach.
Na samym końcu omawiacie ciekawe słownictwo i wyrażenia z każdego z artykułów.
Jeśli nie masz czasu na artykuły na zajęciach, zadaj je do domu przed obejrzeniem materiału video. Dzięki temu każdy przeczyta swój artykuł na spokojnie, przygotuje słownictwo i będzie przygotowany na opowiadanie na kolejnych zajęciach. Po omówieniu artykułów przeprowadź punkty 1-6 🙂
Czy powinien istnieć na świecie język rozumiany i akceptowany przez wszystkich i przede wszystkim łatwy do nauczenia się bez zbędnych reguł?
Dlaczego esperanto się ie przyjęło? Ile osób na świecie mówi językiem esperanto?
Kursanci oglądają materiał video. Wyjaśnij pojęcie pidgin zanim zaczniecie.
Czy chciałbyś uczyć się takiego „języka”?
Czy mógłby taki język funcjonować w Twojej pracy?
Dla bardzo kreatywnych: wymyśl swój język: Jak będzie czasownik „Być”. jak bedą w Twoich języku kolory, liczby? Jak się przedstawisz? ile będzie czasów? Jak będzie „ja, ty on …”?
Jeśli uczysz licealistów, możesz z tego zrobić cały projekt i ułożyć prosty dialog z wykorzystaniem Twojego nowego języka
Podoba Ci zamysł takich zajęć? Zobacz moją książkę!
220.00zł–250.00złZakres cen: od 220.00zł do 250.00zł
Zajrzyj do środka: Zobacz stronę tego produktu Ambitna ksiażka dla ambitnych uczniów i ambitnych nauczycieli. Czym są Peachy Conversations i dlaczego znowu ktoś Ci oferuje materiały konwersacyjne? To bardzo ambitny podręcznik dla nieprzeciętnych uczniów na poziomach B1-C2 To owoc ponad 14 lat pracy, wydany i wysłany pod Twoje drzwi To kopalnia kart pracy (72 karty pracy) i notatek nauczyciela, w których dzielę się autentycznymi […]
Wybierz opcje
Ten produkt ma wiele wariantów. Opcje można wybrać na stronie produktu
Dam sobie uciąć palec, że każdy z nas kiedyś miał „dodatkowe” 5-10 minut w trakcie swoich zajęć i nie wiedział co zrobić.
A może odwrotnie do świetnej lekcji zabrakło nam jakiegoś angażującego tematu na rozgrzanie?
A może tak jak ja, pracujesz w firmach, gdzie często kursanci przychodzą spóźnieni. Co wtedy? Ruszać z kopyta z głównym tematem zajęć nie czekając na resztę? A może właśnie stworzyć rozgrzewkę, która w ogóle nie nie wymaga od Nas żadnego przygotowania?
Dzisiaj na tapetę wchodzi świetna stronaBrainy Quotes, której używam od lat, właśnie w sytuacjach „awaryjnych”. 🙂 Jak najlepiej zaangażować naszych słuchaczy? Dać im temat do dyskusji. Jaki? To już zależy od Was i strony poniżej. Wystarczy wybrać jakiś cytat i zobaczyć co nasi kursanci / słuchacze o nim sądzą.
Dlaczego Brainy jest tak cennym źródłem dla nas – nauczycieli?
Po pierwsze, jest bardzo przejrzysta. Możemy wyszukiwać cytaty wg tematu lub wg konkretnej osoby. Ja zazwyczaj staram się wybierać tematy pasujące do profilu grupy (np. biznes, ekonomię, pieniądze, technologię, politykę dla grup biznes) lub proszę kursanta o podanie tematu (jest ich naprawdę mnóstwo!)
Po drugie, cytaty są przyjemne dla oka i mają mało tekstu. Spora ich część jest na ładnym, estetycznym tle, dzięki czemu możemy je przekleić do prezentacji w Powerpoincie, wyświetlić na ekranie lub zakodować w kodzie QR, który nasz kursant może zeskanować i wyświetlić u siebie w aparacie.
Po trzecie, jeśli lubimy dreszczyk emocji i ryzyko możemy przejśc prosto do zakładki Quote of the day. Tam, jak sama nazwa wskazuje, codziennie pojawia się nowy cytat. Może to być cokolwiek, dlatego napisałam o dreszczyku emocji. Dzisiaj (20/08) cytatem dnia jest:
Taki temat powinien skłonić do rozmowy o zdrowiu, uprawianiu sportów, lenistwie ale nie każdemu się może taki temat podobać 🙂
Po czwarte, każdy cytat łatwo jest skopiować, zsharować (np. na swoim facebooku) i wykorzystać z różnym rodzajem kursanta.
Jeśli to osoba przygotowująca się do matury– napisz esej, w którym wykorzystasz cytat dla poparcia swojej tezy na temat _____;
Jeśi to osoba przygotowująca się na egzaminu FCE , CAE – wybierz 4 cytaty, które będą idealne do kampanii reklamowej na temat ____. Następnie ze swoim partnerem zdecydujcie które dwa są najlepsze;
Jeśli to osoba dorosła na kursie – znajdź cytat, który Ci się podoba i opowiedz swojemu partnerowi;
Jeśli to zajęcia indywidualne – wybierz interesującą Cię tematykę, porozmawiajmy a następnie podsumuj naszą dyskusję w kilku zdaniach;
jeśli to grupa biznesowa – przeprowadźcie debatę na temat ____: każdy wybiera najlepszy wg niego cytat i wspólnie decydujemy co będzie dewizą firmy;
I oczywiście pomysłów będzie dużo dużo dużo więcej 🙂
Nowy rok szkolny/akademicki coraz bliżej, pora na gotowe zajęcia / pomysł na łamacz lodowy – ICE BREAKER. Zajęcia jak zwykle pod kątem anglistów ale mogłyby być spokojnie przeprowadzone na zajęciach innego języka również. 🙂 Pomysł zaczerpnięty od mamusi <3
Komu polecam te zajęcia?
Licealistom lub osobom dorosłym od poziomu minimum A2 (Pre-Intermediate). Zazwyczaj przeprowadzam je jako drugie lub trzecie w semestrze z nową grupą.
Chodzi przede wszystkim o to, by poznać oczekiwania grupy względem nauczyciela
A zajęcia oparte są o znajomość przymiotników związanych z charakterem.
Procedura:
1) Słuchacze w parach robią burze mózgów i przypominają sobie przymiotniki związane z charakterem
Jeśli masz dużą grupę możesz podzielić pary na wymyślanie przymiotników pozytywnych i negatywnych i potem zebrać wszystko do przysłowiowej „kupy” na tablicy lub poprosić reprezentantów grupy o zapisanie ich na tablicy.
2) Pokaż wszystkim obrazki czterech znanych osób.
Zazwyczaj pokazuję: Jasia Fasolę, Sherlocka Holmesa, Hamleta i Fidela Castro.
Wszyscy moi dorośli znają te postacie, natomiast jeśli uważacie, że grupa młodzieży może nie znać Fidela czy Hamleta, zawsze możemy zmienić postaci np. na Voldemorta albo Dartha Vadera. Ogólnie zależy nam na postaciach, które mają mniej więcej takie cechy charakteru:
3) W parach / grupach: burza mózgów – jakie cechy osobowości mają te cztery postaci?
Jeśli zebraliście przymiotniki na tablicy, możemy zasugerować grupie by po prostu dopasowali cechy charakteru do postaci lub w większych / innych parach wymyślali przymiotniki. Oczywiście, będziemy potrzebni – na pewno pojawią się pytania, także proponuję zaopatrzyć delikwentów w słowniki lub pozwolić korzystać z telefonów.
Jeśli z jakichś powodów zabraknie kluczowych przymiotników przy każdej z postaci, możemy im zasugerować jakieś (np. z tabelki powyżej), by kolejny etap zajęć był udany.
4) Dyskusja: Który z czterech postaci byłby najlepszym nauczycielem?
To jest kluczowy moment zajęć. Słuchacze mają do dyspozycji wszystkie przymiotniki, cztery postaci i teraz w większych grupach powinni przedyskutować, która z postaci byłaby najlepszym dla nich nauczycielem (języka). By lekko im ułatwić dyskusję, możemy powiedzieć, że jest możliwa opcja 50/50 (np. 50% Fidel 50% Fasola)
To jest jeszcze ten moment, gdzie powinniśmy słuchać naszych kursantów i ich upodobań. Niektórzy będą fanami Fidela (bo potrzebują bata nad głową), inni Sherlocka (bo jest analityczny i przywiązuje wagę do szczegółów) a jeszcze inni Fasoli (bo jest śmieszny kreatywny i przyjacielski). Zazwyczaj Hamlet jest na samym końcu listy i zdecydowanie wygrywa mieszanka Sherlock – Castro lub Sherlock – Fasola.
5) Zbierz głosy słuchaczy na karteczkach i podlicz
Przelicz wszystkie anonimowe głosy i zapisz wyniki na tablicy. Opowiedz im o swojej metodzie nauczania i o tym którą Ty jesteś mieszanką postaci. Jeśli grupa wybierze tylko Jasia Fasolę (tak się dzieje zazwyczaj w liceach), to wyjaśnij, że odrobina Fidela też jest potrzebna 🙂
6) Zadanie domowe 🙂
Tu mamy kilka wariantów 🙂
a) dla licealistów -> jaką Wy jesteście mieszanką postaci (np. Batman i Bart Simpson), jak byś siebie opisał/a?
b) wersja łatwiejsza -> opisz siebie przymiotnikami (na następnych zajęciach zastanowimy się wspólnie z grupą jaką mógłbyś / mogłabyś być postacią / mieszanką
Dlaczego przeprowadzać te zajęcia?
Założenie jest takie, by na pierwszych zajęciach poznać jakiego typu nauczyciela grupa oczekuje, a na drugich poznać samych kursantów.
Tak jak pisałam wcześniej nie polecałabym tych zajęć jako pierwszych, ale już jako drugie lub trzecie powinny ładnie dać się przeprowadzić i będą dobrym lodo-łamaczem 🙂 Poza tym, moga być dobrym wprowadzeniem do omawiania przymiotników związanych z charakterem.
A Wy? Jakie macie lodołamacze? Pochwalcie się!
Zapraszam Cię do mojego sklepu jeśli szukasz analizy potrzeb na pierwsze spotkanie z uczniem indywidualnym! Przygotowałam zarówno materiały dla języka ogólnego i biznesowego ! Sklep
Dawno mnie tu nie było, tak naprawdę z jednego powodu: cały swój wolny czas poświęcam na pracę nad moim najnowszym szkoleniem on-line. To moje największe przedsięwzięcie to tej pory, które pochłania mnóstwo czasu, nerwów i zasobów. Po raz pierwszy w życiu zaangażowałam grafika, do stworzenia mi pięknych, oryginalnych kart, , lektorów brytyjskich i amerykanskich do nagrania dialogów, edytora do poprawy ebooków, edytora do poprawek w zapisie IPA, edytora do złożenia dialogów w całość. To wszystko po to, by mógł powstać kurs…
Takiego szkolenia nie było jeszcze na rynku. Stworzył je praktykujący nauczyciel dla innych nauczycieli. Materiały zawierają wszystko, co sama chciałabym otrzymać, z czym sama chciałabym pracować (ba! pracuję od dwóch lat już, ale wreszcie to porządnie wygląda 😉 )
Co dostaniesz zapisując się na kurs?
Co dostaniesz zapisując się na kurs?
120 autorskich kart do ćwiczenia dżwięków: /th/, /i:/ vs /I/, /ae/ vs /e/ – czyli wszystko to, co sprawa polskim uczniom problemy!
6 oryginalnych dialogów nagranych przez Brytyjskich i Amerykańskich natywnych – to Ty nauczycielu wybierasz, czy chcesz uczyć swoich podobiecznych BE czy AE!
każdy dialog nagrany jest w dwóch tempach, tak by można było go wykorzystać na niższych poziomach
wszystkie szybsze dialogi zostały przygotowane, tak by każda linijka dialogu była również osobnym plikiem – koniec z przewijaniem i szukaniem, w której sekundzie nagrania pojawia się dana kwestia!
85 handoutów – gotowce pomagające powtarzać i utrwalać dźwięki \th\,\i:\,\I\,\ae\,\e\
4 dokładne ebooki (ponad 150 stron) opisujące każdy element kursu – karty, handouty, dialogi, connected speech – tzw. „mięso”.
Nagrania video, w których opisuję swoje metody uczenia dźwięków
Kolejna odsłona Eduweek, i po raz kolejny postanowiłam wziąć w niej udział. Nie ukrywam, że jest to dla mnie kopniak, by wreszcie coś napisać na blogu. A ponieważ uważam, że akcje są zacne, mobilizuję się do napisania posta.
Co tym razem? Tym razem Nasze Top of the Top – czyli najlepsze strony, które sprawdzają się nam w uczeniu. Ja uczę dorosłych w firmach. Zarówno grupy jak i indywidualnie. W poście dla Was dzisiaj skoncentruję się na nauczaniu indywidualnych.
Moją najlepszą stroną do uczenia 1-2-1 jest zdecydowanie Breaking News English. Ja wiem, że to nie jest dla nikogo odkrywcza strona. Opiszę Ci jednak, jak ja ją używam i może będzie to dla Was coś nowego.
Dlaczego BNE?
Używam jej na poziomach A2-C1, zarówno w grupach, jak i indywidualne
Zadaję artykuł jako zadanie domowe, które kursanci przygotowują i omawiamy artykuł na zajęciach (Flipped classroom)
Nie ma mowy o wykręcie, że artykuł był za długi – to dwa krótkie akapity! A jeśi są ambitni uczniowie, którzy chcą coś dłużej poczytać, polecam im oryginalne artykuły, których linki można znaleźć też na BNE
Jeśli oryginalny artykuł jest za trudny, polecam uczniom pracę z tekstem na stronie BNE – ćwiczenia online: słuchanie, słownictwo, synonimy, uzupełnianie luk
W jaki sposób wykorzystuje BNE na zajęciach 1-2-1?
Proszę kursanta o wybranie artykułu i przesłanie mi mailem przed zajęciami. Musi go oczywiście przeczytać i odpowiednio się przygotować. Pamiętajmy, że BNE oferuje dwa rodzaje artykułów – Level 0 – Level 3, Level 4- Level 6. Jak to się rozkłada na CEFR? Komu polecam jakie poziomy?
B1 wybiera L3 lub 4,
A2 bezpiecznie czuje się na poziomie L3.
Słabe A2, które potrzebuje się rozkręcić wybiera L2.
Uczniowie na poziomie B2 zazwyczaj wybierają L5 lub L4.
Osoby na poziomie C1 wybierają L6.
Kursant wypisuje słowa / frazy kluczowe z artykułu, które pomogą mu/jej opisać mi treść artykułu bez czytania linijkę po linijce.
Kursant opisuje mi artykuł po raz pierwszy – nie naciskam na używanie poszczególnych słów/fraz. Własnym, „swobobodnym” językiem opowiada czego się dowiedział/a.
Zadaje kursantowi dodatkowe pytania: czemu ten artykuł, co o nim sądzisz? czy chciałbyś być w tej sytuacji? itp.
Przeglądam słowa kluczowe kursanta – szybko czytam artykuł i zapisuję dodatkowe wyrażenia (to znaczy takie, które uważam za ważne, jeśli kursant ich nie zapisał).
Używając wszystkich słów kluczowych, kursant opisuje mi przeczytany przez siebie artykuł ponownie. Tym razem ważne jest dla mnie, by użył wszystkich wyrażeń, które zaznaczył + moje. Tu, nieważna jest płynnośc wypowiedzi, a skoncentrowanie się na słowach kluczowych – użyciu ich aktywnie.
Przechodzimy do kolejnej częsci zajęć – chowam słowa kluczowe z danego artykułu i wracamy do nich na kolejnych zajęciach. – Czy kursant pamięta o czym był artykuł? Czy potrafi mi go streścić używając słów kluczowych ponownie? Obserwując różnych kursantów widzę, że pamiętają treść artykułu przez około trzy tygodnie. Słów kluczowe natomiast duuużo dłużej – bo nonstop proszę o ich używanie, robimy z nich mini testy itp.
Dlaczego BNE pomaga w uczeniu się języka?
Po pierwsze, zmusza delikwentów do robienia zadań domowych i daje poczucie czytania prawdziwych artykułów (pomimo tego, że są odpowiednio ułatwione).
Po drugie, zmusza do używania sformułowań, które wg nich są im znane, a często okazuje się, że nie. Co z tego, że kursant rozumie czytany przez siebie tekst, skoro później opowiadając mi go zupełnie nie używa wyrażeń, które twierdzi, że zna! W ten sposób udowadniam mu/jej, że ma dobrze rozwinięte słownictwo pasywnie, ale potrzebuje pracować nad nim, by stało się aktywne. Dzięki opowiadaniu mi artykułów ze słowami kluczowymi tydzień po tygodniu, pomagam im w procesie: pasywne -> aktywne.
Po czwarte,dzięki zwięzłości artykułu można go przeczytać w mig na zajęciach i potraktować jako temat small talk. Niedawno wykorzystałam kilka artykułów z BNE na zajęciach Business English z grupą C1. Każdy przeczytał inny artykuł (między innymi ten o kobiecie na księżycu), a następnie musiał umiejętnie wpleść jego treść w sesję small talkową z innymi uczestnikami grupy.
Dlaczego BNE jest dobre dla mnie?
Prawie nie wymaga ode mnie przygotowania. Mogę na szybko przeczytać artykuł przed zajęciami lub na niego zerkać w trakcie opowiadania przez ucznia (w końcu to tylko dwa akapity).
Na dodatek bardzo dużo oferuje sama strona. Mogę wydrukować pracę z synonimami, zobaczyć propozycje dyskusji, jaki oferowany jest role-play itp. Nie ukrywam, że jak mam gorszy dzień, polegam na gotowych materiałach na stronie i nie tworzę koła na nowo 🙂
A Ty wykorzystujesz Breaking News English? Jak? Podziel się w komentarzu 🙂
Jeśli uważasz, że przyda się innemu nauczycielowi treść tego artykułu – podaj go dalej, powiedz mi o tym, daj like’a tam gdzie go znalazłeś/aś… dzięki temu wiem, że skorzystasz, i jest sens dzielenia się z Wami moją kreatywnością 🙂
Witam Cię w Nowym Roku! Oby było nam lepiej lub jeszcze lepiej niż w 2019. Czy masz już postanowienie? Ja kilka 🙂
Generalnie nie lubię robić postanowień w Nowy Rok, bo jest to czas kiedy wszyscy mają postanowienia, a ja zazwyczaj staram się być inna niż wszyscy. ;P Ale czasem trzeba…
W zeszłym roku w okolicach nowego roku, miałam bardzo duże problemy z kręgosłupem szyjnym i plecami. Żyłam w ciągłym bólu, źle spałam… postanowiłam sobie, że muszę coś ze sobą zrobić – przecież nie można tak funkcjonować. Przez bóle fizyczne, źle się czułam psychicznie, zatem moja praca również na tym cierpiała.. Zaczęłam mieć dość kursantów, uczenia, szkoleń. To cut a long story short – poszłam do ortopedy, zapisałam się na rehabilitację, zaczęłam chodzić na basen. Dostałam dużo ćwiczeń, wiedziałam co zmienić – udało się. Minął rok, a ja żyję (prawie) bez bólu. Co prawda przestałam chodzić na basen, ale moim „nowym” postanowieniem jest do tego wrócić :D.
Pamiętam, jak w zeszłym roku obiecałam sobie również, że będę lepiej przygotowywać się do zajęć.
Co to znaczy lepiej? Dla mnie: wydajniej, krócej i kreatywniej.
Nie wiem czy wiecie, ale ja WSZYSTKIE swoje zajęcia opracowuje w prezentacjach PowerPoint. Robię tam rozgrzewki, ćwiczenia, linkuję słuchanki, pokazuję kursantom odpowiedzi, tworzę mapy myśli. Jednym słowem robię to porządnie i zazwyczaj zajmuje mi to trochę czasu. Ale dzięki temu mogę wrócić do tych zajęć miesiąc / dwa / pół roku / rok później i mam gotowy materiał dla innej / nowej grupy. Wiadomo, że każda grupa jest inna, ale rusztowanie przygotowane w prezentacji PP sprawia, że 90% zajęć jest gotowych. Wszystkie dodatkowe materiały / gry / ćwiczenia w odpowiednich folderach są posegregowane i można działać :). Ja wychodzę z założenia, że jeśli coś tworzę, robię to tak, by móc to potem wykorzystać co najmniej kilka razy z różnymi grupami.
Między innymi dlatego powstała moja metoda uczenia poprzez Bingo, którą szlifuje już dwa lata. Od początku chodziło mi o to, by stworzyć coś, co sprawdzi się z wieloma grupami, na różnych poziomach i – co najważniejsze – coś, co pozwoli mi zaoszczędzić czas. Bo stworzenie planszy Bingo zajmuje mi teraz około 3 minut. A dzięki temu, że mam w zanadrzu około 15 różnych ćwiczeń z wykorzystaniem plansz Bingo dla grup dużych i małych, to przygotowanie dobrych zajęć powtórkowych czy opartych na mówieniu zajmuje mi baaardzo mało czasu. Przed świętami powtarzaliśmy w grupie słownictwo związane z reklamą, jeszcze wcześniej indywidualnie używaliśmy czasowników frazowych. A z ciut słabszym uczniem powtarzaliśmy czasowniki nieregularne. Im dłużej pracuje metodą, tym bardziej widzę, że mogę używać technik zarówno z uczniem na poziomie A1 jak i C1…
Moim celem na ten rok jest pokazanie jeszcze większej publice moich technik Bingo. Dostałam się jako speakerka na międzynarodową konferencje IATEFL, która odbędzie się w kwietniu 2020 w Manchesterze, bedę aplikować by wystąpić na konferencji InnovateELT, która odbywa się z kolei w Barcelonie. Powoli klaruje mi się pomysł na ksiażkę o metodzie Bingo, którą mam nadzieję wydać (może w tym roku?).
Chciałabym, aby rok 2020 był rokiem Trampka – maskotki mojego szkolenia Let’s Make Bingo Great Again.
19 stycznia jadę do Wrocławia, 23 lutego będę w Warszawie. Chciałabym też zrobić szkolenie w Łodzi, Rzeszowie, Poznaniu, powtórzyć Kraków.
Mam nadzieję podzielić się swoimi technikami z innymi nauczycielami, by tak jak ja ułatwili sobie życie. Bo używając Bingo naprawdę uprzyjemniasz sobie życie… Nie siedzisz godzinami nad przygotowaniem zajęć, a jednocześnie w klasie angażujesz wszystkich podopiecznych ułatwiając wszystkim zapamiętanie materiału.
Chciałabym również skończyć wreszcie ebook na kurs konwersacyjny dla nauczycieli, który planuje wypuścić online. To dla mnie wielkie przedsięwzięcie, bo zaangażuję grafika, copy-writera, chce mieć też pewność, że wszystkie artykuły i filmiki, które polecam, są opisane w legalny sposób. Tak to jest jak jest się perfekcjonistką 🙁
Problem jest tylko taki, że doba ma jedynie 24 godziny… A przecież uczę, muszę jeść, pić, ćwiczyć, szkolić, czytać, oglądać, pisać, nagrywać filmiki edukacyjne, głaskać koteły, wypadałoby również trochę pospać… Jak żyć? Jak zmieścić wszystkie swoje plany i pasje w 24 godziny? Zobaczymy 🙂
Życze wszystkim wspaniałego i owocnego roku 2020 – i życzę Wam, byście tak jak ja pokochali Bingo – bo to nie jest ta tradycyjna, nudna gra, o której myślisz 🙂
„Pani Kasiu, bardzo nam przykro, ale nie będziemy mieć dla Pani godzin w przyszłym roku”
– Znasz to prawda? Ja po raz drugi to usłyszałam w 2012 roku po tym, jak drugi rok z rzędu pracowałam w innej placówce publicznej. „Bardzo byśmy Panią chcieli, ale po prostu nie mamy jak!”
Były wakacje, nie miałam przed sobą zbyt wielu perspektyw. Kolejna tułaczka? Krążenie jak satelita w poszukiwaniu etatu na zastępstwo? Wysyłanie ton CV, rozmów, uśmiechania się, a potem całowania po stopach, bo bedę mogła zarabiać najniższą krajową? Jeszcze w czerwcu myślałam, że we wrześniu wyląduję w kolejnej placówce. Jednak życie płata różne figle…
Lipiec 2012 – poleciałam odwiedzić długoletniego przyjaciela w Moskwie. Będzie trochę prywaty – wreszcie po latach, zakochaliśmy się (a znaliśmy się około 15 lat!). Wyjeżdżałam z Moskwy myśląc – jak wytrzymam rozłąkę? jak często bedziemy się widywać? Podjęłam decyzję – WYPROWADZAM SIĘ DO MOSKWY!
Moja mama była rozdarta wewnętrznie – z jednej strony cudownie, że wreszcie się zeszliśmy z przyjacielem, ale dlaczego Rosja? Przecież tam jest tak niebezpiecznie! Ludzie znikają bez śladu, nie można się wychylać! A jak mnie porwą? – Wiecie jak to jest z mamami 🙂
Podjęłam decyzję, ale co dalej? Na szczęście miałam zdaną CELTĘ. O tym kiedy ją zdałam i jakie były moje wrażenia, za chwilę. Postanowiłam pogrzebać w sieci, a przede wszystkim na stronie tefl.com. Tam można znaleźć pracę w każdym zakątku świata! Wpisałam Moskwę. Wyświetliło się kilka pozycji – jest nadzieja – pomyślałam. Wtedy w 2012 roku była możliwość stworzenia swojego CV online na stronie Tefla i dodanie osobno w pdf. Zrobiłam to i aplikowałam do pierwszej szkoły językowej. Niedługo czekałam na odpowiedź – dowiedziałam się jednak, że nie jestem native speakerem, więc nie mam na co liczyć i pomimo szczerych chęci, nie zatrudnią mnie, bo nie mam odpowiedniego paszportu… Spróbowałam zatem z drugą szkołą językową BKC International House – jak się okazało największą szkołą językową w Moskwie. Bardzo szybko dostałam odpowiedź – Tak! Są zainteresowani! No to pora umówić się na rozmowę kwalifikacyjną przez Skype.
Dostałam pre-interview task, który musiałam wysłać przed „spotkaniem”.
Musiałam oczywiście wysłać kilka referencji i podczas 60 minutowej rozmowy kwalifikacyjnej z jednym z ADOSów (Assistant Director of Studies) – odpowiadałam na pytania, opowiadałam o Pre-interview Task, które polegało na tym, że miałam wyjasnić uczniom na poziomie pre-intermediate jak wprowadzić i potem ćwiczyć too, much, many, not enough itp.
Dzień później dostałam odpowiedź:
Dostałam mnóstwo papierów do przeczytania i wypełnienia, miałam również mnóstwo pytań. A jeśli przeczytałeś/aś list powyżej na pewno zdziwiło Cię jedno – test na HIV. Tak, musiałam również go zrobić i przeskanować wyniki…
Drogi czytelniku, co mogłoby Cię zainteresować:
Szkoła miała główny oddział w centrum, w którym odbywało się trochę zajęć, ale zdecydowana większość szkół to były tak zwane satellite schools – oddziały BKC w różnych częściach Moskwy. Tak to wygląda dzisiaj:
Ale dużo lepiej wygląda to na mapie metra – zdołałam skopiować tylko fragment ekranu, dlatego najlepiej zobaczyć oryginał (kliknij w obrazek). Na mapie, wszystko co ma nazwy stacji metra to oddziały szkoły. Zaznaczyłam miejsca na czarno gdzie pracowałam – miałam też kursy Business English w firmach (to te stacje metra bez nazw)
2. Według kontraktu mieliśmy do pracy mieć max godzinę dojazdu metrem. Mogły się zdarzyć zastępstwa, na które musieliśmy się zgodzić, jeśli zostaliśmy poinformowani do trzech godzin przed zajęciami i jeśli dojazd do tej szkoły był w obrębie 60 minut. Oczywiście nie chodziło o to, by być na posterunku cały czas, ale jeśli mając kontrakt 24 godzinny (prawdziwe godziny, nie 45-minutówki) – pracowaliśmy tylko 20, to na te cztery mieli prawo nam dać zastępstwa, na które mieliśmy jeździć. Mogło się to zdarzyć szczególnie na początku kontraktu, kiedy nie wszystkie godziny się rozparcelowało – ktoś był zatrudniony na 30 godzin tygodniowo, swoich godzin dostał tylko 15 – to oznaczało że miał 15 godzin zastępstw na które musiał jeździć, jeśli został wezwany. Oczywiście do momentu otrzymania swoich pełnych 30 godzin.
3. Metro w Moskwie jeździ co około minutę w godzinach szczytu, i co 3 minuty poza godzinami szczytu. Komunikacja miejska w Moskwie opiera się przede wszystkim na metrze. Jeśli ktoś mieszka blisko metra i musi dojechać na drugi koniec miasta, również koło innej stacji metra, to tak naprawdę nie ma problemu „bo blisko”. Dlatego, szkoły były w promieniu 15 minut piechotą od danej stacji metra i mieszkania, które przydzielano nauczycielom podobnie.
4. Zawsze starano się dawać nauczycielowi szkoły w pobliżu miejsca zamieszkania, by nie musiał dużo jeździć. Aczkolwiek rzadko się zdarzało by ktoś jeździł krócej niż 60 minut, szczególnie jesli mieszkał na „obrzeżach”, a miał zajęcia bardziej w centrum. Ja miałam to szczęsćie, że mieszkałam z lubym – i mieliśmy mieszkanie w ścisłym centrum. Ale i tak by dojechać prawie do końca czerwonej linii i potem dojść do szkoły potrzebowałam około 75 minut. A jako, że nie dostałam mieszkania od szkoły nie obowiązywała mnie zasada „60 minut” 🙂
5. Przykładowy poniedziałek / środa Kasi:
7:00 rano pobudka
8:00 – dochodzę do metra i jadę na zajęcia w firmie
8:45 – dojeżdżam do firmy (z jedną przesiadką w metrze)
9:00-10:30 – zajęcia Business English
10:45 – 12:30 jadę metrem na siłownię, jem lunch
13:00-14:30 – jadę metrem do głównego biura się przygotować i pokserować materiały (szkoły satelitarne często nie miały dobrego sprzętu)
14:30-16:00 – jadę metrem do szkoły
16:00-21:30 – blok zajęć w szkole dzieciaczki / młodzież / dorośli
23:00 – wracam metrem i jestem w domu
We wtorki i czwartki i piątki miałam inny harmonogram, poza tym grupy się zaczynały i kończyły, potem otwierały inne grupy, w innych szkołach i zmieniał się harmonogram.
6. W drugim roku pracy w BKC przeszlam na inny kontrakt tzw. hourly contract – dużo lepiej płatny, jednak mnie „opiekowano” się nauczycielem. To był kontrakt przede wszystkim dla ludzi, którzy mieli swoje lokum w Moskwie (check!) i nie potrzebowali dużego wsparcia. Oczywiscie kwestie wizowe dalej były załatwiane przez szkołę!
7. Co miesiąc w szkole, w soboty, odbywały się warsztaty metodyczne dla wszystkich nauczycieli. Obecność była obowiązkowa. Mieliśmy do dyspozycji 6-7 sesji jednocześnie, całość trwała około 4 godzin. Sesje prowadzili zarówno ADOSi jak i „zwykli nauczyciele” – między innymi ja. To tam pokochałam szkolenia dla nauczycieli i to tam tyle się nauczyłam jako lektor i jako potencjalny trener nauczycieli.
To zaledwie wierzchołek góry lodowej jeśli chodzi o Moskwę, ale przecież nie będe tutaj pisać epopei, bo potrzebowałabym roku 🙂 Jeśli masz jakies pytania a propos uczenia w Moskwie – pisz tutaj w komentarzach lub na moim Fanpage’u pod postem z linkiem do tego artykułu – na pewno odpowiem na wszystkie!
CELTA – po co i dlaczego nie wystarczy dyplom magistra anglistyki z Polski?
No właśnie co to ta Celta? Celta to płatny, zazwyczaj 4-tygodniowy, bardzo intensywny kurs metodyczny dla ludzi którzy chcieliby uczyć angielskiego jako jezyka obcego. W świetle prawa Brytyjskiego certyfikat CELTA jest na poziomie 5 (Level 5), co oznacza, że jest mniej więcej na poziomie naszego polskiego licencjatu.
Kurs składa się tzw input sessions i obserwacji. Obserwuję się innych członków kursu, prowadzi się zajęcia (które są obserwowane przez trenerów i innych), pisze eseje zaliczeniowe. Wyniki z czterech esejów oraz wyniki z bardzo dokładnych obserwacji, składają się na końcową ocenę kursu:
I teraz pytanie za 100 punktów: dlaczego osoby po ukończeniu filologii angielskiej na poziomie magistra lub licencjatu muszą mieć ten certyfikat by uczyć za granicą?
Bo nasze studia są kompletnie nic nie warte za granicą! Nic a nic! Większość szkoł językowych – a już na pewno te dobre – szukają nauczycieli z certyfikatem rozpoznawalnym na całym świecie. Jest kilka akceptowalnych, ale z tego co wiem najbardziej popularny jest CELTA właśnie.
Czy ciężko jest ukonczyć ten kurs?
Zależy kto pyta – jeśli native – tak! Zazwyczaj gramatyka, teoria, metody, to wszystko to dla nich czarna magia!
Jeśli Ty nauczycielu anglisto po ukonczeniu dobrych studiów językowych – bułka z masłem! To znaczy powiem tak, dla mnie, kurs był prosty. Większośc input sessions czyli teorii i technik była mi znana ze studiów. Eseje pisałam z łatwością, bo wiedziałam o czym piszę i co chce przekazać – wiedziałam do jakich książek zerkać po pomoc, wiedziałam jak daną gramatykę wytłumaczyć. To co mi naprawdę dużo dało to obserwacje i feedback po nich. Zarówno po obserwacjach kolegów z kursu jak i po własnych dokładnie omawialiśmy co się stało, co było dobre, co złe. Trenerzy analizowali nasze zajęcia prawie co do minuty i byli bardzo delikatni w krytyce. Do tego stopnia, że im nawet mówiłam, by powiedzieli mi co było nie tak wprost, a nie owijać w bawełnę by nie zranić moich uczuć czy kompetenecji.
Celtę robiłam pomiędzy czwartym a piątym rokiem studiów więc wszystko miałam bardzo na świeżo (+ młody mózg 😛 ). Robiąc ją nie wiedziałam czy mi się przyda… Po prostu stwierdziłam, że to dodatkowy dyplom i,a nóż widelec będzie konieczne.
Czy mi się przydała?
Dzięki CELCIE dostałam pierwszą pracę w państwówce – dyrektorka wiedziała co to jest i się usmiechnęła znacząco, jak ją zobaczyła.
Dwa lat później dzięki niej od razu mogłam aplikować o pracę w Moskwie. A kolejne dwa lata poźniej dzięki niej dostałam pracę w Anglii…
To tyle ode mnie jeśli chodzi o wpis na EduWeek 🙂 Koniecznie zobacz wpisy innych i zainspiruj się! i Pamiętaj, jeśli masz do mnie pytania – wal jak w dym tu wkomentarzu lub na Facebooku 🙂
Oj Dawno mnie tu nie było 🙂 Pora nadrobić zaległości, szczególnie, że tematem dzisiejszego posta jest Facebook. Dosłownie. 🙂
Jeśli jesteś aktywnym użykownikiem Facebooka, to wiesz, że pisząc posty możemy powiedzieć wszystkim jak się czujemy. A wiedziałeś, że emocji – emotikonek – jest ponad 100?! A wiedziałeś, że duża część tych emocji to naprawdę dobre przymiotniki do nauczenia naszych kursantów? Ja to odkryłam i na pewno wykorzystam na swoich zajęciach!
Przede wszystkim zdecyduj, które przymiotniki chcesz wykorzystać – proponuję max 20 przymiotników na „jedno posiedzenie” – to i tak bardzo dużo i nie wszyscy nauczą się wszystkich dobrze. Stopniowo możemy dodawać emocje, by koniec końców poznać wszystkie – ale na pewno zajmie to trochę czasu. Zobaczysz też, że część obrazków się powtarza – to może być lekko problematyczne – uważaj!
Rozgrzewka: Jakie znasz emocje? Jak się dzisiaj czujesz? Gdybyś miał opisać swój dzień na Facebooku, co byś napisał/a?
Wytnij przymiotniki, które chciałbyś przerobić na zajęciach. Rozdziel „buźki” od tekstu i pomieszaj. Poproś kursantów, by w parach / grupach próbowali dopasować obrazki do tekstów. Sprawdź, czy na pewno wszystko zostąło dopasowane i upewnij się, że wszystkie przymiotniki są zrozumiane.
Rozmowa: Kiedy ostatnio tak się czułeś/aś? Czy było to chwilowe uczucie? Co stało się potem? Dlaczego tak się czułes/aś?
Ćwiczenie: Każdy kursant tworzy krótki opis – tak jakby wrzucał go na platformę. Jeśli chcemy urozmaicić i urzeczywistnić proces, możemy poprosić ich o zapisanie swoich zdań w szablonie poniżej. Oczywiście kursant tworząc opis stara się pokazać emocje tekstem. NIE MOŻE napisać jak się czuje – to będą zgadywać inni za chwilę. Jeśli chcesz by każdy opisał inne emocje, poproś kursantów o wylosowanie odpowiedniej buźki.
Jeśli rozdałeś kursantom szablony powyżej – teraz je zabierz i porozwieszaj po różnych częściach sali. Wszyscy wstają i w nowych parach, chodzą po klasie, czytają emocje swoich kolegów i próbują dopasować do nich odpowiednią emotikonkę. Pamiętaj – nie twórz samemu opisów – nie o to chodzi! To nasi kursanci powinni się trochę pomęczyć i zastanowić jak opisać daną emotikonkę.
Ćwiczenie: Zbierz emotikonki do kapelusza – gramy w kalambury! Podziel kursantów na dwie grupy – każdy po kolei wstaje, losuje emotikonkę i musi ją pokazać swojej drużynie.
Ćwiczenie: Tworzenie dialogów – jeśli grupa jest co najmniej B1+ – to ćwiczenie na pewno się uda! W parach kursanci losują 6 emotikonek i dzielą pomiędzy siebie. Następnie wymyślają scenkę, w której każdy będzie musiał pokazać swoje trzy emocje. Teraz kursanci wychodzą na środek sali – odgrywają swoją scenkę – pozostali w grupie muszą zgadnąć każdą z sześciu emocji.
Ćwiczenie: Wymyśl kilka zdań, które są na tyle neutralne, że mogą być na różne sposoby odegrane. Np.:
„I like orange juice”,
„This milk’s gone bad!”,
„Remember to feed our cat, honey”,
„I need to change my job”
Następnie razem z uczniami czytajcie zdania tak jak dyktuję to emotikonka, którą wylosujecie (np. poprzez „wheel decide”, czy „random name picker”). Idea jest taka by to przeżywać w odpowiedni sposób: radośnie, ze złością, smutkiem itp. To ćwiczenie nie będzie zawsze możliwe, lub będzie bardzo trudne, jeśli przymiotniki które wybierzesz zaliczają się do tych bardziej wydumanych.
Zadanie domowe: jeśli jesteście znajomymi na FB poproś kursantów by napisali na swoim profilu posta po angielsku i dopasowali do niego emocję. A jeśli masz mbitną grupę, poproś ich o stworzenie fakepage’a. Możesz to zrobić np. tutaj.
Pomysłów mam więcej i postaram się je sukcesywnie dodawać – podoba Wam się ta lekcja? Podziel się z nią z kimś, jeśli uważasz, że warto. Sharing is caring!
A jeśli jesteś ze Śląska zapraszam 7 czerwca 2019 do Rybnika na szkolenie gramatyczne! Kliknij w obrazek by doweidzieć się wiecej 🙂