Zostało Ci ostatnie 10 minut zajęć i nie wiesz co zrobić? Wprowadź szybkie i efektywne karty pracy z wymowy ze szkolenia Jus’ Say It Mini, z kodem: WYMOWA 10% taniej!
Zostało Ci ostatnie 10 minut zajęć i nie wiesz co zrobić? Wprowadź szybkie i efektywne karty pracy z wymowy ze szkolenia Jus’ Say It Mini, z kodem: WYMOWA 10% taniej!
Witam Cię w Nowym Roku! Oby było nam lepiej lub jeszcze lepiej niż w 2019. Czy masz już postanowienie? Ja kilka 🙂
Generalnie nie lubię robić postanowień w Nowy Rok, bo jest to czas kiedy wszyscy mają postanowienia, a ja zazwyczaj staram się być inna niż wszyscy. ;P Ale czasem trzeba…
W zeszłym roku w okolicach nowego roku, miałam bardzo duże problemy z kręgosłupem szyjnym i plecami. Żyłam w ciągłym bólu, źle spałam… postanowiłam sobie, że muszę coś ze sobą zrobić – przecież nie można tak funkcjonować. Przez bóle fizyczne, źle się czułam psychicznie, zatem moja praca również na tym cierpiała.. Zaczęłam mieć dość kursantów, uczenia, szkoleń. To cut a long story short – poszłam do ortopedy, zapisałam się na rehabilitację, zaczęłam chodzić na basen. Dostałam dużo ćwiczeń, wiedziałam co zmienić – udało się. Minął rok, a ja żyję (prawie) bez bólu. Co prawda przestałam chodzić na basen, ale moim „nowym” postanowieniem jest do tego wrócić :D.
Pamiętam, jak w zeszłym roku obiecałam sobie również, że będę lepiej przygotowywać się do zajęć.
Co to znaczy lepiej? Dla mnie: wydajniej, krócej i kreatywniej.
Nie wiem czy wiecie, ale ja WSZYSTKIE swoje zajęcia opracowuje w prezentacjach PowerPoint. Robię tam rozgrzewki, ćwiczenia, linkuję słuchanki, pokazuję kursantom odpowiedzi, tworzę mapy myśli. Jednym słowem robię to porządnie i zazwyczaj zajmuje mi to trochę czasu. Ale dzięki temu mogę wrócić do tych zajęć miesiąc / dwa / pół roku / rok później i mam gotowy materiał dla innej / nowej grupy. Wiadomo, że każda grupa jest inna, ale rusztowanie przygotowane w prezentacji PP sprawia, że 90% zajęć jest gotowych. Wszystkie dodatkowe materiały / gry / ćwiczenia w odpowiednich folderach są posegregowane i można działać :). Ja wychodzę z założenia, że jeśli coś tworzę, robię to tak, by móc to potem wykorzystać co najmniej kilka razy z różnymi grupami.
Między innymi dlatego powstała moja metoda uczenia poprzez Bingo, którą szlifuje już dwa lata. Od początku chodziło mi o to, by stworzyć coś, co sprawdzi się z wieloma grupami, na różnych poziomach i – co najważniejsze – coś, co pozwoli mi zaoszczędzić czas. Bo stworzenie planszy Bingo zajmuje mi teraz około 3 minut. A dzięki temu, że mam w zanadrzu około 15 różnych ćwiczeń z wykorzystaniem plansz Bingo dla grup dużych i małych, to przygotowanie dobrych zajęć powtórkowych czy opartych na mówieniu zajmuje mi baaardzo mało czasu. Przed świętami powtarzaliśmy w grupie słownictwo związane z reklamą, jeszcze wcześniej indywidualnie używaliśmy czasowników frazowych. A z ciut słabszym uczniem powtarzaliśmy czasowniki nieregularne. Im dłużej pracuje metodą, tym bardziej widzę, że mogę używać technik zarówno z uczniem na poziomie A1 jak i C1…
Moim celem na ten rok jest pokazanie jeszcze większej publice moich technik Bingo. Dostałam się jako speakerka na międzynarodową konferencje IATEFL, która odbędzie się w kwietniu 2020 w Manchesterze, bedę aplikować by wystąpić na konferencji InnovateELT, która odbywa się z kolei w Barcelonie. Powoli klaruje mi się pomysł na ksiażkę o metodzie Bingo, którą mam nadzieję wydać (może w tym roku?).
Chciałabym, aby rok 2020 był rokiem Trampka – maskotki mojego szkolenia Let’s Make Bingo Great Again.
19 stycznia jadę do Wrocławia, 23 lutego będę w Warszawie. Chciałabym też zrobić szkolenie w Łodzi, Rzeszowie, Poznaniu, powtórzyć Kraków.
Mam nadzieję podzielić się swoimi technikami z innymi nauczycielami, by tak jak ja ułatwili sobie życie. Bo używając Bingo naprawdę uprzyjemniasz sobie życie… Nie siedzisz godzinami nad przygotowaniem zajęć, a jednocześnie w klasie angażujesz wszystkich podopiecznych ułatwiając wszystkim zapamiętanie materiału.
Chciałabym również skończyć wreszcie ebook na kurs konwersacyjny dla nauczycieli, który planuje wypuścić online. To dla mnie wielkie przedsięwzięcie, bo zaangażuję grafika, copy-writera, chce mieć też pewność, że wszystkie artykuły i filmiki, które polecam, są opisane w legalny sposób. Tak to jest jak jest się perfekcjonistką 🙁
Problem jest tylko taki, że doba ma jedynie 24 godziny… A przecież uczę, muszę jeść, pić, ćwiczyć, szkolić, czytać, oglądać, pisać, nagrywać filmiki edukacyjne, głaskać koteły, wypadałoby również trochę pospać… Jak żyć? Jak zmieścić wszystkie swoje plany i pasje w 24 godziny? Zobaczymy 🙂
Życze wszystkim wspaniałego i owocnego roku 2020 – i życzę Wam, byście tak jak ja pokochali Bingo – bo to nie jest ta tradycyjna, nudna gra, o której myślisz 🙂
Natchnienie na ten wpis przyszło kiedy zobaczyłam kolejny łańcuszek na facebooku u koleżanki po fachu amerykance. Zabawa polega na tym:
NO CHEATING!!!! (even if it’s ugly) ? Brighten my day with the 11th picture in your camera roll. Don’t explain unless I ask you to, then re-post this with the number I give you! GO!!!
Zabawa może być przeprowadzona w dowolnym języku, dlatego przetłumaczę dla językowców:
BEZ OSZUSTW! (nawet jeśli będzie brzydkie) popraw mi humor i pokaż mi swoje 11ste zdjęcie na telefonie. Nie wyjaśniaj niczego, chyba, że Cię o to poproszę, a następnie stwórz swój własny post z numerem zdjęcie, które Ci podam! START! 🙂
Ale do rzeczy! Dlaczego czegoś podobnego nie zrobić z naszymi kursantami / uczniami i w ten sposób umilić im „opisywanie obrazków” czy ćwiczenie gramatyki?
Co potrzebujesz by przeprowadzić zajęcia?
Internet – dla siebie by wyświetlić padlet i dla uczniów by mogli załadować nań zdjęcia
każdy uczeń na swoim smart phonie powinien mieć czytnik QR codów by szybko połączyć się z Twoim padletem
Jak je przeprowadzić?
Padlet.com ! (jeśli już nie masz opcji stworzenia darmowej ściany, masz dwie opcje – założyć nowe konto pod innym mailem, lub wykorzystać jakiegoś starego padleta od nowa. Ja wybieram opcję drugą 🙂
Jeśli zmieniasz starego padleta, dodaj odpowiedni tytuł, np: your fifth photo (1) Następnie zapisz instrukcję dla uczniów (2).
Kliknij w prawy górny przycisk „share”, otworzy Ci się coś a la drop-down menu. Znajdź „get QR code” (3) i kliknij. Teraz na całym ekranie uczniowie powinni widzieć QR kod.
Aplikacją do czytania QR kodów, każdy uczeń robi mu zdjęcie i wchodzi na nasz padlet.
Każdy uczeń naciska na plusik w rogu strony i załącza piąte zdjęcie w swoim aparacie. Następnie jednym zdaniem opisuje dlaczego zdjęcie zostało zrobione. Poniżej moje piąte zdjęcie z dzisiaj i wyjaśnienie.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, na naszym głównym ekranie powinniśmy zobaczyć załadowane zdjęcia uczniów.
Teraz po kolei jako grupa próbujemy zgadnąć, które zdjęcie należy do kogo i je opisać. Jeśli grupa jest na niskim poziomie, wystarczą zdania typu: There is a cat. He is eating. Jeśli grupa przygotowuje się np. matury – zadajemy pytania typowo maturalne, nawiązujemy do katalogu tematów. Najlepiej, by to uczniowie przeprowadzili burzę mózgów i wymyślili pytania typowo maturalne.
Dlaczego przeprowadzić takie zajęcia?
Przede wszystkim grupa może się lepiej poznać – uczniowie opisują PRAWDZIWE zdjęcia – jest więcej smiechu, frajdy, dzięki czemu nauka czy powtórzenie materiału, czy nawet ćwiczenie pod kątem egzaminu jest dużo przyjemniejsze.
Jako nauczyciele, nie musimy szukać ciekawych zdjęć – wszystko dostarczą nam uczniowie. Przy okazji mamy inteligentne wykorzystanie technologii na zajęciach 🙂
Czego się wystrzegać?
Musimy uważać, by nie wymagać od uczniów wrzucania czegoś bardzo osobistego lub przymuszania ich do dodania konkretnie piątego zdjęcia. Uczniowie mogą się go wstydzić lub może być niecenzuralne. Dlatego możesz delikatnie zmienić instrukcje:
„dodaj szalone zdjęcie” / „dodaj zdjęcie, na którym są przynajmniej dwie osoby” \ „dodaj zdjęcie budynku” itp. Dzięki temu uczeń może przejdrzeć swój album zdjęć i wrzucić to, co chce wrzucić – a nie konkretnie piąte zdjęcie, które może nie być odpowiednie. Jako nauczyciel, poleciłabym też by skontrolować zdjęcie, zanim będzie wrzucone. Jednym słowem poproś uczniów, by pokazali Ci zdjęcie. Niekoniecznie z powodów niecenzuralnych, ale dlatego by ocenić czy nadaje się do opisu, ćwiczenia struktur, czy podchodzi pod tematy maturalne.
Podoba Ci się ten pomysł? Jeśli uważasz, że skorzysta na nim ktoś inny – podziel się 🙂
„Pani Kasiu, bardzo nam przykro, ale nie będziemy mieć dla Pani godzin w przyszłym roku”
– Znasz to prawda? Ja po raz drugi to usłyszałam w 2012 roku po tym, jak drugi rok z rzędu pracowałam w innej placówce publicznej. „Bardzo byśmy Panią chcieli, ale po prostu nie mamy jak!”
Były wakacje, nie miałam przed sobą zbyt wielu perspektyw. Kolejna tułaczka? Krążenie jak satelita w poszukiwaniu etatu na zastępstwo? Wysyłanie ton CV, rozmów, uśmiechania się, a potem całowania po stopach, bo bedę mogła zarabiać najniższą krajową? Jeszcze w czerwcu myślałam, że we wrześniu wyląduję w kolejnej placówce. Jednak życie płata różne figle…
Lipiec 2012 – poleciałam odwiedzić długoletniego przyjaciela w Moskwie. Będzie trochę prywaty – wreszcie po latach, zakochaliśmy się (a znaliśmy się około 15 lat!). Wyjeżdżałam z Moskwy myśląc – jak wytrzymam rozłąkę? jak często bedziemy się widywać? Podjęłam decyzję – WYPROWADZAM SIĘ DO MOSKWY!
Moja mama była rozdarta wewnętrznie – z jednej strony cudownie, że wreszcie się zeszliśmy z przyjacielem, ale dlaczego Rosja? Przecież tam jest tak niebezpiecznie! Ludzie znikają bez śladu, nie można się wychylać! A jak mnie porwą? – Wiecie jak to jest z mamami 🙂
Podjęłam decyzję, ale co dalej? Na szczęście miałam zdaną CELTĘ. O tym kiedy ją zdałam i jakie były moje wrażenia, za chwilę. Postanowiłam pogrzebać w sieci, a przede wszystkim na stronie tefl.com. Tam można znaleźć pracę w każdym zakątku świata! Wpisałam Moskwę. Wyświetliło się kilka pozycji – jest nadzieja – pomyślałam. Wtedy w 2012 roku była możliwość stworzenia swojego CV online na stronie Tefla i dodanie osobno w pdf. Zrobiłam to i aplikowałam do pierwszej szkoły językowej. Niedługo czekałam na odpowiedź – dowiedziałam się jednak, że nie jestem native speakerem, więc nie mam na co liczyć i pomimo szczerych chęci, nie zatrudnią mnie, bo nie mam odpowiedniego paszportu… Spróbowałam zatem z drugą szkołą językową BKC International House – jak się okazało największą szkołą językową w Moskwie. Bardzo szybko dostałam odpowiedź – Tak! Są zainteresowani! No to pora umówić się na rozmowę kwalifikacyjną przez Skype.
Dostałam pre-interview task, który musiałam wysłać przed „spotkaniem”.
Musiałam oczywiście wysłać kilka referencji i podczas 60 minutowej rozmowy kwalifikacyjnej z jednym z ADOSów (Assistant Director of Studies) – odpowiadałam na pytania, opowiadałam o Pre-interview Task, które polegało na tym, że miałam wyjasnić uczniom na poziomie pre-intermediate jak wprowadzić i potem ćwiczyć too, much, many, not enough itp.
Dzień później dostałam odpowiedź:
Dostałam mnóstwo papierów do przeczytania i wypełnienia, miałam również mnóstwo pytań. A jeśli przeczytałeś/aś list powyżej na pewno zdziwiło Cię jedno – test na HIV. Tak, musiałam również go zrobić i przeskanować wyniki…
Drogi czytelniku, co mogłoby Cię zainteresować:
Szkoła miała główny oddział w centrum, w którym odbywało się trochę zajęć, ale zdecydowana większość szkół to były tak zwane satellite schools – oddziały BKC w różnych częściach Moskwy. Tak to wygląda dzisiaj:
Ale dużo lepiej wygląda to na mapie metra – zdołałam skopiować tylko fragment ekranu, dlatego najlepiej zobaczyć oryginał (kliknij w obrazek). Na mapie, wszystko co ma nazwy stacji metra to oddziały szkoły. Zaznaczyłam miejsca na czarno gdzie pracowałam – miałam też kursy Business English w firmach (to te stacje metra bez nazw)
2. Według kontraktu mieliśmy do pracy mieć max godzinę dojazdu metrem. Mogły się zdarzyć zastępstwa, na które musieliśmy się zgodzić, jeśli zostaliśmy poinformowani do trzech godzin przed zajęciami i jeśli dojazd do tej szkoły był w obrębie 60 minut. Oczywiście nie chodziło o to, by być na posterunku cały czas, ale jeśli mając kontrakt 24 godzinny (prawdziwe godziny, nie 45-minutówki) – pracowaliśmy tylko 20, to na te cztery mieli prawo nam dać zastępstwa, na które mieliśmy jeździć. Mogło się to zdarzyć szczególnie na początku kontraktu, kiedy nie wszystkie godziny się rozparcelowało – ktoś był zatrudniony na 30 godzin tygodniowo, swoich godzin dostał tylko 15 – to oznaczało że miał 15 godzin zastępstw na które musiał jeździć, jeśli został wezwany. Oczywiście do momentu otrzymania swoich pełnych 30 godzin.
3. Metro w Moskwie jeździ co około minutę w godzinach szczytu, i co 3 minuty poza godzinami szczytu. Komunikacja miejska w Moskwie opiera się przede wszystkim na metrze. Jeśli ktoś mieszka blisko metra i musi dojechać na drugi koniec miasta, również koło innej stacji metra, to tak naprawdę nie ma problemu „bo blisko”. Dlatego, szkoły były w promieniu 15 minut piechotą od danej stacji metra i mieszkania, które przydzielano nauczycielom podobnie.
4. Zawsze starano się dawać nauczycielowi szkoły w pobliżu miejsca zamieszkania, by nie musiał dużo jeździć. Aczkolwiek rzadko się zdarzało by ktoś jeździł krócej niż 60 minut, szczególnie jesli mieszkał na „obrzeżach”, a miał zajęcia bardziej w centrum. Ja miałam to szczęsćie, że mieszkałam z lubym – i mieliśmy mieszkanie w ścisłym centrum. Ale i tak by dojechać prawie do końca czerwonej linii i potem dojść do szkoły potrzebowałam około 75 minut. A jako, że nie dostałam mieszkania od szkoły nie obowiązywała mnie zasada „60 minut” 🙂
5. Przykładowy poniedziałek / środa Kasi:
7:00 rano pobudka
8:00 – dochodzę do metra i jadę na zajęcia w firmie
8:45 – dojeżdżam do firmy (z jedną przesiadką w metrze)
9:00-10:30 – zajęcia Business English
10:45 – 12:30 jadę metrem na siłownię, jem lunch
13:00-14:30 – jadę metrem do głównego biura się przygotować i pokserować materiały (szkoły satelitarne często nie miały dobrego sprzętu)
14:30-16:00 – jadę metrem do szkoły
16:00-21:30 – blok zajęć w szkole dzieciaczki / młodzież / dorośli
23:00 – wracam metrem i jestem w domu
We wtorki i czwartki i piątki miałam inny harmonogram, poza tym grupy się zaczynały i kończyły, potem otwierały inne grupy, w innych szkołach i zmieniał się harmonogram.
6. W drugim roku pracy w BKC przeszlam na inny kontrakt tzw. hourly contract – dużo lepiej płatny, jednak mnie „opiekowano” się nauczycielem. To był kontrakt przede wszystkim dla ludzi, którzy mieli swoje lokum w Moskwie (check!) i nie potrzebowali dużego wsparcia. Oczywiscie kwestie wizowe dalej były załatwiane przez szkołę!
7. Co miesiąc w szkole, w soboty, odbywały się warsztaty metodyczne dla wszystkich nauczycieli. Obecność była obowiązkowa. Mieliśmy do dyspozycji 6-7 sesji jednocześnie, całość trwała około 4 godzin. Sesje prowadzili zarówno ADOSi jak i „zwykli nauczyciele” – między innymi ja. To tam pokochałam szkolenia dla nauczycieli i to tam tyle się nauczyłam jako lektor i jako potencjalny trener nauczycieli.
To zaledwie wierzchołek góry lodowej jeśli chodzi o Moskwę, ale przecież nie będe tutaj pisać epopei, bo potrzebowałabym roku 🙂 Jeśli masz jakies pytania a propos uczenia w Moskwie – pisz tutaj w komentarzach lub na moim Fanpage’u pod postem z linkiem do tego artykułu – na pewno odpowiem na wszystkie!
CELTA – po co i dlaczego nie wystarczy dyplom magistra anglistyki z Polski?
No właśnie co to ta Celta? Celta to płatny, zazwyczaj 4-tygodniowy, bardzo intensywny kurs metodyczny dla ludzi którzy chcieliby uczyć angielskiego jako jezyka obcego. W świetle prawa Brytyjskiego certyfikat CELTA jest na poziomie 5 (Level 5), co oznacza, że jest mniej więcej na poziomie naszego polskiego licencjatu.
Kurs składa się tzw input sessions i obserwacji. Obserwuję się innych członków kursu, prowadzi się zajęcia (które są obserwowane przez trenerów i innych), pisze eseje zaliczeniowe. Wyniki z czterech esejów oraz wyniki z bardzo dokładnych obserwacji, składają się na końcową ocenę kursu:
I teraz pytanie za 100 punktów: dlaczego osoby po ukończeniu filologii angielskiej na poziomie magistra lub licencjatu muszą mieć ten certyfikat by uczyć za granicą?
Bo nasze studia są kompletnie nic nie warte za granicą! Nic a nic! Większość szkoł językowych – a już na pewno te dobre – szukają nauczycieli z certyfikatem rozpoznawalnym na całym świecie. Jest kilka akceptowalnych, ale z tego co wiem najbardziej popularny jest CELTA właśnie.
Czy ciężko jest ukonczyć ten kurs?
Zależy kto pyta – jeśli native – tak! Zazwyczaj gramatyka, teoria, metody, to wszystko to dla nich czarna magia!
Jeśli Ty nauczycielu anglisto po ukonczeniu dobrych studiów językowych – bułka z masłem! To znaczy powiem tak, dla mnie, kurs był prosty. Większośc input sessions czyli teorii i technik była mi znana ze studiów. Eseje pisałam z łatwością, bo wiedziałam o czym piszę i co chce przekazać – wiedziałam do jakich książek zerkać po pomoc, wiedziałam jak daną gramatykę wytłumaczyć. To co mi naprawdę dużo dało to obserwacje i feedback po nich. Zarówno po obserwacjach kolegów z kursu jak i po własnych dokładnie omawialiśmy co się stało, co było dobre, co złe. Trenerzy analizowali nasze zajęcia prawie co do minuty i byli bardzo delikatni w krytyce. Do tego stopnia, że im nawet mówiłam, by powiedzieli mi co było nie tak wprost, a nie owijać w bawełnę by nie zranić moich uczuć czy kompetenecji.
Celtę robiłam pomiędzy czwartym a piątym rokiem studiów więc wszystko miałam bardzo na świeżo (+ młody mózg 😛 ). Robiąc ją nie wiedziałam czy mi się przyda… Po prostu stwierdziłam, że to dodatkowy dyplom i,a nóż widelec będzie konieczne.
Czy mi się przydała?
Dzięki CELCIE dostałam pierwszą pracę w państwówce – dyrektorka wiedziała co to jest i się usmiechnęła znacząco, jak ją zobaczyła.
Dwa lat później dzięki niej od razu mogłam aplikować o pracę w Moskwie. A kolejne dwa lata poźniej dzięki niej dostałam pracę w Anglii…
To tyle ode mnie jeśli chodzi o wpis na EduWeek 🙂 Koniecznie zobacz wpisy innych i zainspiruj się! i Pamiętaj, jeśli masz do mnie pytania – wal jak w dym tu wkomentarzu lub na Facebooku 🙂
Zakończył się kolejny rok szkolny, a zatem pora na małe podsumowanie zeszłego roku!
Pierwszy cykl szkoleń zaraz przed nowym rokiem szkolnym odbył się po raz drugi we Wroclawiu. Jak zwykle męczyłam ludzi kreatywnym uczeniem gramatyki oraz słownictwa.Uczestnicy byli bardzo aktywni, i czasu jak zwykle było za mało…
Wrocław 31 sierpnia. Słownctwo. Wszyscy ostro pracują
Wrocław 30 sierpnia! Gramatyka.Wr
We wrześniu 2018 roku miałam przyjemność pojawić się i wystapić na konferencji IATEFL we Wrocławiu. Opowiadałam o Bingo – mojej metodzie uczenia jezyka funkcjonalnego, słownictwa. Moja sesja była ostatnia w sobotę… Myślałam, że nie będzie zbyt wielu osób, a tu patrzcie, patrzcie pełna sala! Moje najlepsze wystąpienie jak dotąd w Polsce!
Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.
W październiku odwiedziłam Katowice po raz drugi ze swoim szkoleniem gramatycznym oraz leksykalnym.
W Listopadzie miałam przyjemność pojechać do miejscowości Iasi w Rumunii, gdzie wystąpiłam jako speakerka na międzynarodowej konferencji BESIG. Tym razem opowiadałam o mojej autorskiej metodzie Bingo w nauczaniu Business English.
Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.
W grudniu wreszcie miała miejsce premiera czterogodzinnych warsztatów: „Let’s Make Bingo Great Again” –pierwszego mojego szkolenia dla wszystkich nauczycieli języków obcych. Szkolenie jest w całości prowadzone po polsku, z polskimi przykładami i polskimi planszami – dzięki czemu łatwo przećwiczyć daną metodę i podpiąć pod nauczany język.
Z mojego nowego podejścia do gry Bingo jestem bardzo dumna. Tak dumna, że napisałam o nim również artykuł, który ukazał się w grudniowym numerze Horyzontów Anglistyki! Pisałam w nim o budowaniu relacji oraz poznawaniu potrzeb grupy / ucznia używając starej idei gry Bingo w zupełnie nowym wydaniu!
A co później? W lutym Bingo zawitało po raz pierwszy w Warszawie (razem ze szkoleniem gramatycznym). Po raz kolejny uczestnicy przyjechali do mnie z różnych zakątków Polski, ba! Magda przyleciała z Holandii!!!
Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.
W lutym po kilku miesiącach ciężkiej pracy na moim blou pojawiło sie również 28 dniowe wyzwanie idiomowe dla nauczycieli angielskiego. Brałaś/eś udział? Nie? Koniecznie zrób to teraz w wakacje! Od lutego wzięło w nim udział ponad 380 nauczycieli!!!!!
W marcu pojawiłam się w Łodzi – po raz drugi po ponad rocznej przerwie. Tym razem wróciłam do korzeni: przeprowadzilam szkolenie gramatyczne oraz leksykalne. Tak, tak, nastepnym razem będę z Bingo – już były pytania 🙂
Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.
W maju zamiast PASE wybrałam drugą polską konferencję BESIG w Krakowie. Tym razem opowiadałam o tym jak pracować w bardzo małych grupach lub indywidualnie. Skupiłam się przede wszystkim na idei genuine information gaps, które uważam są bardzo ważne w nauczaniu indywidualnym. Z tym samym wystąpieniem pojawię się w Berlinie w październiku na kolejnym szkoleniu BESIG – już wiem, że zostałam zaakceptowana!
W maju miało miejsce również inne bardzo wydarzenie. Przeszłam pozytywnie audyt, i otrzymałam akredytację TGLS. Dzięki temu bedę mogła ogłaszać się ze swoimi szkoleniami w Bazie Uslug Rozwojowych (BUR) i nauczyciele / szkoły językowe będą mogły skorzystać z moich usług w ramach dotacji unijnych!!
W czerwcu po raz pierwszy zorganizowałam kameralne szkolenie w Rybniku. Tym razem tylko gramatyczne, ale i tak było wspaniale! Po raz pierwszy każdy z uczestników otrzymał dyplom ze znakiem akredytacji TGLS!
W czerwcu również, wreszcie powitałam nowego członka załogi Expressis Verbis szkolenia. Jest nią Trampek maskotka szkolenia Let’s Make Bingo Great Again.
Tak, Trampek przypomina ważnego pana zza wielkiej wody, ale jest dużo lepszy! Dużo milszy i przede wszystkim chce pokazać wszystkim nauczycielom, że Bingo da się polubić, jeśli spojrzy się na nie zupełnie inaczej – na świeżo i innowacyjnie, pro-kursancko… Ja moją maskotkę poznam już jutro (jest w drodze!) i mam nadzieję, że zarówno Trampek jak i nowatorskie podejście do Bingo spodobają się nauczycielom i zapraszam na szkolenia – „Let’s Make Bingo Great Again”!!
W czerwcu pojechałam do Frankfurtu…
A konkretnie na konferencję ELTAF we Frankfurcie… To dla mnie bardzo wyjątkowa konferencja, ponieważ po raz pierwszy zostałam na nią zaproszona – a nie musiałam aplikować jako speakerka… Oczywiście pojechałam z Trampkiem – w końcu moje 90 minutowe warsztaty na temat Bingo!
W sierpniu pojechałam na dwa intensywne dni do Tomaszowa Mazowieckiego do szkoły językowej. W ramach dotacji unijnych przeszkoliłam 18 lektorów i pokazałam im wszystko co mogłam ze wszystkich swoich trzech szkoleń
We wrześniu byłam na IATEFL w Gdańsku i miałam zamknięte szkolenie na uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie
A w październiku miałam szkolenie gramatyczne w Warszawie i poleciałam do Berlina na konferencję BESIG 🙂
A w listopadzie szkoliłam nauczycieli w Katowicach
Ciągle też nagrywam edukacyjne filmiki z Oxford Online English. Jeśli ciekawi Cię jakie filmy dla nich kręcę zobacz wpis Oxford Online English – Moje Filmiki
Oj Dawno mnie tu nie było 🙂 Pora nadrobić zaległości, szczególnie, że tematem dzisiejszego posta jest Facebook. Dosłownie. 🙂
Jeśli jesteś aktywnym użykownikiem Facebooka, to wiesz, że pisząc posty możemy powiedzieć wszystkim jak się czujemy. A wiedziałeś, że emocji – emotikonek – jest ponad 100?! A wiedziałeś, że duża część tych emocji to naprawdę dobre przymiotniki do nauczenia naszych kursantów? Ja to odkryłam i na pewno wykorzystam na swoich zajęciach!
Przede wszystkim zdecyduj, które przymiotniki chcesz wykorzystać – proponuję max 20 przymiotników na „jedno posiedzenie” – to i tak bardzo dużo i nie wszyscy nauczą się wszystkich dobrze. Stopniowo możemy dodawać emocje, by koniec końców poznać wszystkie – ale na pewno zajmie to trochę czasu. Zobaczysz też, że część obrazków się powtarza – to może być lekko problematyczne – uważaj!
Rozgrzewka: Jakie znasz emocje? Jak się dzisiaj czujesz? Gdybyś miał opisać swój dzień na Facebooku, co byś napisał/a?
Wytnij przymiotniki, które chciałbyś przerobić na zajęciach. Rozdziel „buźki” od tekstu i pomieszaj. Poproś kursantów, by w parach / grupach próbowali dopasować obrazki do tekstów. Sprawdź, czy na pewno wszystko zostąło dopasowane i upewnij się, że wszystkie przymiotniki są zrozumiane.
Rozmowa: Kiedy ostatnio tak się czułeś/aś? Czy było to chwilowe uczucie? Co stało się potem? Dlaczego tak się czułes/aś?
Ćwiczenie: Każdy kursant tworzy krótki opis – tak jakby wrzucał go na platformę. Jeśli chcemy urozmaicić i urzeczywistnić proces, możemy poprosić ich o zapisanie swoich zdań w szablonie poniżej. Oczywiście kursant tworząc opis stara się pokazać emocje tekstem. NIE MOŻE napisać jak się czuje – to będą zgadywać inni za chwilę. Jeśli chcesz by każdy opisał inne emocje, poproś kursantów o wylosowanie odpowiedniej buźki.
Jeśli rozdałeś kursantom szablony powyżej – teraz je zabierz i porozwieszaj po różnych częściach sali. Wszyscy wstają i w nowych parach, chodzą po klasie, czytają emocje swoich kolegów i próbują dopasować do nich odpowiednią emotikonkę. Pamiętaj – nie twórz samemu opisów – nie o to chodzi! To nasi kursanci powinni się trochę pomęczyć i zastanowić jak opisać daną emotikonkę.
Ćwiczenie: Zbierz emotikonki do kapelusza – gramy w kalambury! Podziel kursantów na dwie grupy – każdy po kolei wstaje, losuje emotikonkę i musi ją pokazać swojej drużynie.
Ćwiczenie: Tworzenie dialogów – jeśli grupa jest co najmniej B1+ – to ćwiczenie na pewno się uda! W parach kursanci losują 6 emotikonek i dzielą pomiędzy siebie. Następnie wymyślają scenkę, w której każdy będzie musiał pokazać swoje trzy emocje. Teraz kursanci wychodzą na środek sali – odgrywają swoją scenkę – pozostali w grupie muszą zgadnąć każdą z sześciu emocji.
Ćwiczenie: Wymyśl kilka zdań, które są na tyle neutralne, że mogą być na różne sposoby odegrane. Np.:
„I like orange juice”,
„This milk’s gone bad!”,
„Remember to feed our cat, honey”,
„I need to change my job”
Następnie razem z uczniami czytajcie zdania tak jak dyktuję to emotikonka, którą wylosujecie (np. poprzez „wheel decide”, czy „random name picker”). Idea jest taka by to przeżywać w odpowiedni sposób: radośnie, ze złością, smutkiem itp. To ćwiczenie nie będzie zawsze możliwe, lub będzie bardzo trudne, jeśli przymiotniki które wybierzesz zaliczają się do tych bardziej wydumanych.
Zadanie domowe: jeśli jesteście znajomymi na FB poproś kursantów by napisali na swoim profilu posta po angielsku i dopasowali do niego emocję. A jeśli masz mbitną grupę, poproś ich o stworzenie fakepage’a. Możesz to zrobić np. tutaj.
Pomysłów mam więcej i postaram się je sukcesywnie dodawać – podoba Wam się ta lekcja? Podziel się z nią z kimś, jeśli uważasz, że warto. Sharing is caring!
A jeśli jesteś ze Śląska zapraszam 7 czerwca 2019 do Rybnika na szkolenie gramatyczne! Kliknij w obrazek by doweidzieć się wiecej 🙂
Pora na kolejny post z cyklu „Wykopane z Facebooka”, gdzie dzielę się z Wami ciekawymi linkami znalezionymi na Facebooku i przedstawiam jak możnaby je wykorzystać na zajęciach nie poświęcając przy tym dużo czasu na przygotowanie.
Jeśli nie mieliście okazji przeczytać pierwszego posta z tej serii, zapraszam pod ten link.
Gwiazdą tego posta będzie jedna stronka, jest na niej tyle wspaniałych materiałów, że nie sposób wspomnieć tylko o jednym filmiku/ źródle. Przedstawiam Wam:
Jezu malusieńki, kocham te stronę, a właściwie ich filmiki! Odkryłam je jakiś miesiąc temu i nonstop coś zapisuję na później do wykorzystania! Kocham, kocham, kocham! Dlaczego jestem tak entuzjastycznie nastawiona?
Dzięki niej możemy ćwiczyć umiejętności czytania dużo:
SZYBCIEJ
– tekst, pojawia się na ekranie bardzo dynamicznie. Cały materiał video opiera się na dialogu, gifach, emotikonkach lub obrazkach, więc podążanie za tekstem nie jest trudne pomimo tempa. A cały materiał video trwa nie dłużej niż 5 minut.
NOWOCZEŚNIEJ
– nie jest to żmudny artykuł, a bardziej wciągająca rozmowa przeprowadzana w formie smsów. Oglądający często czuję się częścią filmiku lub rasowym podglądaczem.
CIEKAWIEJ
– jest to według mnie coś nowego, coś czego nasi kursanci jeszcze nie doświadczyli. Niby nic, bo tylko dialogi smsowe pojawiające się na ekranie, ale mimo to oglądający chce to czytać, jest ciekawy dalszych wydarzeń i interrakcji pomiędzy „bohaterami”.
BARDZIEJ „NATURALNIE”
– powiedzmy sobie szczerze – coraz więcej osób odchodzi od tradycyjnych źródeł czytania. Duża część naszych „lektur” to przewijanie palcem po ekranie lub właśnie śledzenie smsów i odpowiadanie na nie.
W BARDZIEJ ZDYSCYPLINOWANY SPOSÓB
– wszyscy muszą być skupieni na materiale video. Wszyscy muszą czytać to co się pojawia na ekranie. Nikt nie czyta tych dialogów na głos, nie ma muzyki, dlatego wszelkie odwracanie wzroku wiążę się z traceniem wątku (dosłownie). Jeśli mamy problem z zaangażowaniem młodzieży w klasie – to jest rozwiązanie 🙂
No to teraz już wiecie dlaczego skąd te peany, teraz pora polecić Wam konkretne materiały i zasugerować jak je wykorzystać na zajęciach 🙂
– dialog pomiędzy dzieckiem a matką, gdzie matka kompletnie nie jest w stanie zrozumieć slangu w jakim syn do niej pisze.
JAK WYKORZYSTAĆ NA ZAJĘCIACH:
Słownictwo: Przede wszystkim świetny materiał na temat używania slangu. Nasza młodzież w szkole będzie chciała takie zajęcia 🙂 Zarówno Nasi uczniowie/kursanci jak i my (najprawdopodobniej) nie będziemy znać wszystkich wyrażeń, skrótów.
Przybywam na pomoc! Rozpisałam wszystkie skróty, sprawdziłam w słowniku: urban dictionary i przygotowałam dla Was ściągę. Teraz wiecie już co znaczy każdy skrót. 🙂 Co dalej:
Zapisz wszystkie wyrażenia na tablicy – pospekulujmy! Podziel wyrażenia na, te które znamy, wydaje nam się, że znamy i te których nigdy nie widzieliśmy na oczy. Kursanci rozmawiają między sobą na temat znanych im wyrażeń.
Jeśli coś co wydaje im się, że znają jest dobrą odpowiedzią, powiedz im o tym.
Teraz skoncentujcie się tylko na tych nieznanych wyrażeniach – podziel pozostałe wyrażenia na ilośc osób grupie (np 1/3 wyrażeń grupie A, 1/3 grupie B, 1/3 w grupie C), skieruj ich na stronę urban dictionary i poproś o sprawdzenie znaczeń (w niektórych przypadkach może to nie być pierwsze wyjaśnienie – uważajcie też na wulgaryzmy, albo ostrzeżcie uczniów – toż to słownik slangu!)
Zbierz uczniów w grupy ABC- teraz będzie peer teaching – każdy opisze swoje wyrażenia i nawazajem będą się ich uczyć
Puść materiał video – rozmowę syna z matką – najprawdopodobniej będziesz im puszczać materiał dwa razy, tak by na pewno wszystko było zrozumiane
Podsumowanie – czy rozumiesz te rozmowę? Czy mógłbyś tak pisać z własnym rodzicem? Jak byś się czuł/a w roli syna/matki? Czy różnica pokoleńkiedykolwiek zostanie załatana?
rozmowa między dwoma kobietami (kochanki), pierwsza myśli, że druga nie żyje – druga odpisuje zdziwiona i dowiaduje się od pierwszej, że policja szuka jej zwłok, a jej mąż (mąż tej drugiej) podejrzany jest o jej morderstwo. Nie będę Wam pisać całej historii, byście i Wy mieli małą niespodziankę 🙂
JAK WYKORZYSTAĆ NA ZAJĘCIACH:
Konwersacje: o przeczuciu, przewidywaniu przyszłości -> Może to być wstęp do zajęć konwersacyjnych na tematy paranormalne.
Konwersacje / słownictwo: o morderstwach, czym są spowodowane – > łatwiej później porozmawiać o rodzajach przestępstw, wprowadzić słownictwo.
Słownictwo: Może to być uwieńczenie zajeć z katalogu maturalnego: państwo i społeczeństwo. Jak policja przeprowadzi dochodzenie? Jakie będą kolejne kroki w sądzie? – recycling słownictwa z katalogu maturalnego.
Gramatyka: co się stanie później?
Konwersacje: Rozmowa odbywa się pomiędzy dwoma kobietami, które są kochankami – jeśli nie boimy się poruszyć tematu homoseksualizmu, również możemy porozmawiać z kursantami na ten temat.
W momencie jak zaczniecie się wdrażać w stronę TXTstories odkryjecie dużo więcej materiałów na urozmaicenie Waszych zajęć. Ja zdaję sobie sprawę, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. Jak odkryję więcej materiałów i będę mieć do nich pomysły, na pewno się z Wami podzielę 🙂
Czy masz dość tego, że wszystkie „fajne” szkolenia są głównie dla anglistów?
Czy chciałbyś/chciałabyś by przygotowanie zajęć zajmowało Ci kilka minut?
Czy chciałbyś/ chciałabyś jeden materiał móc wykorzystać na multum sposobów?
Czy szukasz gier/zabaw materiałów na utrwalenie słownictwa?
Czy szukasz pomysłów na uczenie języka biznesu?
Czy szukasz pomysłów na przygotowanie do egzaminów?
Dla kogo przewidziane jest szkolenie?
Wszystkich nauczycieli języków obcych
Nauczycieli języka zawodowego lub języka biznesu
Nauczycieli uczących indywidualnie (1-2-1)
Nauczycieli szukających sprawdzonych pomysłów i rozwiązań do zaimplementowania w klasie / na kursie
Nauczycieli, którzy stosują lub chcieliby zacząć stosować metodę LIM – Less Is More
Nauczycieli, którzy szukają pomysłów na pracę z językiem funkcjonalnym (functional language)
Nauczycieli, którzy chcieliby maksymalnie wykorzystać kursantów na zajęciach, nie poświęcając przy tym dużej ilości na czasu na przygotowanie lekcji
Co jeszcze powinieneś wiedzieć?
Warsztaty odbedą się w języku polskim, wszystkie materiały i gry bedą testowane przez uczestników również w języku polskim
Materiały i autorska metoda Bingo sprawdzi się zarówno w małych grupkach (1 do 1) jak i dużych (15 osób)
Metody sprawdzą się na zajęciach z języka biznesu oraz języka zawodowego
Bingo to również skuteczna analiza potrzeb, poznanie się i budowanie relacji
Co dostaniesz?
4 intensywne godziny warsztatów
Zestaw materiałów szkoleniowych – każdą planszę przetestujesz i poznasz na własnej skórze
Instrukcje jak stworzyć własne plansze w max 10 minut
Techniki uczenia grup egzaminacyjnych, biznesowych, ogólnych
Imienny certyfikat
kody rabatowe i zniżki różnych wydawnictw
Kawa / herbata / słodkości
Harmonogram spotkania
Moduł 1 – Bingo a budowanie relacji, określanie celów, analiza potrzeb kursantów
– sesja zarówno dla nauczcieli uczących języka biznesu jak i zwykłego języka. Jak lepiej poznać naszych kursantów, szczególnie na początku kursu? Bingo pomoże!
Moduł 2 – Bingo a język Biznesu / język funkcjonalny
Na codzień uczę głównie Business English i borykam się z problemami typu: jak pomóc kursantom używać struktur (functional language), które ćwiczymy? Jak zmusić ich do używania innych wyrażeń niż te które już znają? Jak zmusić ich do ćwiczenia small talku? Na te i inne inne pytania odpowiadam w tym module.
Moduł 3 – Bingo a egzaminy ustne
Przede wszystkim egzaminy Cambridgowskie czy Matura Ustna. Jak zmusć kursantów do używania odpowiedniego słownictwa w trakcie wypowiedzi ustnych? Z innym podejściem do klasycznego Bingo, wszystko się da 🙂
Moduł 4 – Bingo a Twoja oszczędność czasu – tworzenie plansz, granie online
Jak przygotować swoje plansze w mniej niż 10 minut, jak grać online bez konieczności drukowania czegokolwiek?
(WEŹ KOMPUTER)
Już połowa sierpnia, pora zrobić mały rachunek sumienia i podsumować, to co się stało w minionym roku. A działo się wiele…
Jesteście gotowi?
We wrześniu 2017miało odbyć się szkolenie w Krakowie. Niestety w powodu tragedii w rodzinie musiałam je przenieść. Na szczęście ekipie pasowało i spotkaliśmy się w październiku. Jak zwykle nie było kiedy robić zdjęć, powstało tylko jedno selfie 🙂
Wrzesień był również czasem kiedy po raz pierwszy pojechałam jako uczestnik na IATEFL do Bielska Białej. Sesje, w których uczestniczyłam niestety nie spełniły moich oczekiwań, ale poznałam mnóstwo wspaniałaych nauczycieli! Między innymi Monikę z bloga That is Evil, Romana Ociepę czy Olę Książek. Obiecałam sobie, że na kolejny IATEFL pojadę jako prelegent!
W listopadzie odbyły się moje dwa szkolenia we Wrocławiu. Sala była przestronna, przerwy kawowe udane dzięki pomocy obsługi. Nie obyło się jednak bez ekscesów 🙂 W niedzielę salę obok było spotkanie religijne i nonstop słyszeliśmy śpiewy 😀 Oprócz merytorycznego szkolenia, można było się pokiwać 🙂 Wtedy też gościłam po raz pierwszy panie, które przyjechały do mnie specjalnie zza granicy! :O To było naprawdę bardzo, bardzo miłe! We Wrocławiu poznałam Anię Kozok, autorkę bloga Lukrecje – kreatywnelekcje. Ania nadała mi nowy przydomek – Gramatyczny Tarantino, z którego do dzisiaj jestem bardzo dumna. We Wrocławiu była najlepsza atmosfera, najfajniejsi ludzie, najwięcej burzy mózgów. Cieszę się, że bedę mogła tam wrócić już pod koniec sierpnia 🙂
W kolejnych miesiącach zawitałam ze swoimi szkoleniami do Łodzi, Warszawy oraz Katowic.
W Łodzi pod swym dachem ugościla mnie Iza. Niestety nie byłabym sobą gdyby mi się nic nie stało 🙂 Miałam wypadek i wylądowałam na pogotowiu o 1 rano. 🙂 Szkolenia prowadziłam z trzema szwami w ręce oraz opatrunkiem zmienianym co trzy godziny (Dzięki Iza za pomoc!)
Na podłodze…
W Warszawie w lutym pobiliśmy rekord chętnych. Musiałam szukać większej sali! Wysyłałam wszystkie materiały kurierem, bo nie byłam w stanie ich wziąć ze sobą pociągiem!
W Warszawie poznałam Karinę Frejlich, autorkę bloga Sophie – języki obce. Od tamtej pory, można powiedzieć, że jesteśmy w stałym kontakcie 🙂
Po Warszawie przyszedł czas na Katowice w marcu. W sobotę mieliśmy wynajętą salę, natomiast w niedzielę ugościła mnie Gosia Szołtysek w swojej przytulnej szkole Mastermind. Siedzieliśmy na sztucznej trawie i poznawaliśmy tajniki uczenia słownictwa 🙂
W kwietniu po raz kolejny zawitałam do Krakowa. Tym razem grupka była kameralna, co nie zmienia faktu, że było dalej baaardzo intensywnie i merytorycznie. Dostałam świetne opinie w ankiecie, za które baaardzo dziękuję 🙂 Tu również otrzymałam przydomek o Kasia – Karabin Maszynowy :).
Majzdecydowanie owocował w konferencję!
Po pierwsze miałam zaszczyt być prelegentką na Kongresie Językowym organizowanym przez PASE.
Doznałam wielkiego szoku, ponieważ po raz pierwszy w życiu odkryłam, że jak się stresuję, nie patrzę ludziom w oczy, tylko wodzę wzrokiem wpatrując się albo w podłogę albo w sufit. 🙁
To należy zmienić!
…
Wreszcie poznałam też w „realu” kilka osób, które już dawno chciałam poznać! Między innymi Anielę, Anię…
To nie koniec konferencji majowych! Tydzień po PASE znowu jechałam do Warszawy, tym razem na konferencję Business English organizowaną przez SIG (Special Interest Group) – siotrę IATEFL. Tam również miałam okazję być prelegentką 🙂
Tym razem bardziej pracowałam nad „wzrokiem”, chociaż na pewno mogłoby być jeszcze lepiej 🙂
W Czerwcu odbyło się ostatnie przed wakacjami szkolenie w Warszawie. Tym razem zza granicy przyjechała do mnie Daniela z Hiszpanii (poznałyśmy się jeszcze jak pracowałam w Moskwie) oraz Magda z Holandii. Znowu dostałam niesamowitego kopa! Ktoś tyle kilometrów samolotem leci by uczestniczyć w szkoleniu? WOW, WOW, WOW!
Z paniami poszłyśmy na integracyjnie piwko po szkoleniu.
Dochodzę do wniosku, że więcej takich spotkań trzeba organizować z uczestnikami!
W czerwcu spełniłam jedno ze swoich marzeń, wreszcie zrobiłam sobie tatuaż 🙂 W lipcu były drobne poprawki i dodanie napisu – czy potrafisz go przeczytać? 🙂
Dlaczego taki? To połączenie wielu różnych moich miłości:koty, Alicja z krainy czarów =kultura brytyjska, zapis fonetyczny = pasja do nauczania i angielskiego, zapis amerykańskiej wymowy = miłość do USA. Plus kolory w odcieniach fioletu – czyli to co lubię najbardziej 🙂
Czy to koniec? Nie! W lipcu pojechałam na zlot nauczycieli do Stryszawy!Tam to dopiero było! 4 dni świetnej integracji z podobnymi duchem ludźmi. Na pewno pojadę za rok pomimo tego, że duża część wykładów byla nie dla mnie (nacisk na dzieci).
Miałam swoją prelekcję o uczeniu fonetyki. Wsadzaliśmy sobie rzeczy do ust oraz w grę poszły packi na muchy 🙂
Planuję w kolejnym roku szkolnym zajechać do Gdańska, Szczecina, Rzeszowa oraz Poznania! I oczywiście planuję powtórzyć Katowice, Warszawę, Łódź czy Kraków. Jeśli interesuję Cię któreś z tych miast , zobacz –> ankietę <– i zostaw maila (info: „jestem zaintersowana” nijak nie umożliwi mi skontaktowanie się z Tobą później 😛 )
We wrześniu będę prelegentką na IATEFL Wrocław!!! A w listopadzie lecę do Rumunii na konferencję BESIG (Business English Special interest Group), gdzie również będę prelegentką :O
W październiku planuję odbyć szkolenia w Katowicach, w grudniu się jeszcze okaże co wyjdzie 🙂
Powoli ładuję baterie na nowy rok szkolny, powoli opracowuje materiały do szkolenia Business English, które planuję zrobić online.
It’s here, Day 7 the final guest arrives at your home and knocks on your educational door. 🙂
The final guest is Kenya.
I think this is the easiest of all knock knock jokes from our week.
Again, it’s based on the notion of connected speech and how the words can youwould be pronounced. Remember that you is usually unstressed and what comes out is something like ya:
I’ll tell you a secret -> Aisle tellya a secret.
To tell you the truth – > tuhtelya the truth
So someone knocks on the door, you ask who it is and they say: Can you guess? A bit creepy I must say and it reminds me of Jack Nicholson in the Shining 🙂
That’s it! 7 days of knock, knock jokes! Which one was your favorite! Write me a comment below!!!
We are slowly approaching the end of knock knock week 🙂
So you’ve guested: Robin, Churchill, Boo, Butcher, and Beef. Now time for poultry… I mean, Chicken!
Another joke based on the idea of connected speech.
check in your pockets
Once spoken in a natural way it might actually turn into a chicken 🙂 Although to be frank, chIck and ChEck are two different words and don’t necessarily work….
Which one is your favorite? We have one more day to go!!!