Wpadłam na pomysł halloweenowy zainspirowana jedną grupą na fejsbuku, w której się udzielam.
Fakt 1: Większość młodzieży ma smartphone;
Fakt 2: Większość młodzieży ma Fejsbuk, snapchat, instagram, TIktok lub inne cudowne social media i dostęp do internetu.
Fakt 3: Młodzież lubi robić sobie selfie, szczególnie jeśli mogą poszaleć 🙂
Czemu tego nie wykorzystać?
Aby móc przeprowadzić te zajęcia musisz mieć:
-> skrzynkę mailową,którą udostępnisz grupę
-> konto na Padlecie / umiejętność tworzenia tam „wallów”
-> Internet
-> Projektor / interaktywną tablicę – bez tego ani rusz! Lub jeśli uczysz online to podziel się ekranem 🙂
-> Konto na social media tak byś samemu / samej stworzyć sobie personę
Jak to widzę?
Wyciągamy telefony, wchodzimy na Sociale, aplikujemy szalone filtry i robimy sobie selfie.
Klikamy SAVE
Prosimy kursantów by wysłali nam swoje „potwory” na maila (lub pomijamy ten punkt w przypadku punktu 5)
Ściągamy zdjęcia wszystkich i wyświetlamy na ekranie LUB Jeśli czujemy się dobrze w Padlecie to tworzymy na stworzonej wcześniej przez Ciebie ścianie QR code, uczniowie skanują kod, wchodzą na Twój Padlet i uploadują swoje potwory bezpośrednio na padlet (bez wysyłania ich Tobie) – to oszczędzi sporo czasu.
Każdy kursant musi dla swojego potwora – persony – stworzyć imię, super moc, najsłabszy punkt, miejsce zamieszkania itp.
Zbieramy pomysły na tablicy (lub w padlecie)Prosimy kursantów by ułożyli z wszystkimi postaciami jakąś krótką historię – może chcemy poćwiczyć czasy przeszłe? Słownictwo halloweenowe?
Za pozwoleniem uczniów wszystkie potwory lądują w jakimś fajnym miejscu – drukujemy, publikujemy na swoich socjalach i mamy fajnego halloweenowego posta 😀
Wyzwania:
Duże grupy –> myślę że optymalna liczba kursantów to 5-8 osób
Brak social mediów (unlikely, ale…) –> niech kursanci pracują na jednym telefonie – chodzi tylko o zrobienie jednego szalonego zdjęcia
Brak wyobraźni -> na pewno często robią sobie selfiaczki z filtrami. NA pewno będą dostępne halloweenowe lub inne i sobie zrobią zdjęcie…
Zobacz dostępne materiały halloweenowe, które zrobią Ci lekcje w moim sklepie:
Zastanawiałaś się kiedyś, jak bardzo wizyta u lekarza podobna jest do pierwszych zajęć językowych z nowym uczniem? Zdziwiona? Przeanalizujmy!
Pacjent przychodzi o lekarza. Opisuje swoje problemy zdrowotne, historię choroby.
Lekarz ( w zależności od specjalizacji oczywiście) ostuka, posłucha, popatrzy, pomaca.
Lekarz stawia diagnozę i zapisuje odpowiednią kurację. Mówi pacjentowi co powinien i nie powinien robić.
Pacjent wraca do domu z zaleceniami i się do nich stosuje
No to teraz popatrzmy na początek współpracy z uczniem:
Uczeń przychodzi do nas. Nie zna dokładnie swojego poziomu, czasem nie wie jaki ma cel. Mówi: „chcę lepiej mówić”, „chcę czuć się pewniej”, „chcę pozbyć się bariery językowej”. Zaczynacie rozmowę.
Zadajesz odpowiednie pytania, słuchasz, robisz notatki. Ciągniesz za język – chcesz dowiedzieć się jak najwięcej! Czy Twój uczeń potrafi to, czy potrafi tamto? Czy umie porozmawiać o tym? Czy umie zapytać Cię o tamto?
Przedstawiasz swoje wnioski – mocne i słabe strony ucznia, nad czym musicie pracować, ile czasu tygodniowo musi poświęcać na naukę. Dobieracie materiały, rozmawiacie o celach itp.
Uczeń wraca do domu z przeświadczeniem, że się nim zaopiekowałaś. Wie gdzie jest językowo i gdzie będzie, jeśli poświęci odpowiednią ilość czasu na naukę.
Tak jak pacjent przychodzi z problemem i chce wyzdrowieć, tak Twój uczeń indywidualny przychodzi do Ciebie z potrzebą językową, a Ty musisz do zdiagnozowaćm wymyślić „kurację” i sprawić by „wzydrowiał”.
To co? Jesteś lekarzem? Przeprowadzasz diagnozę na pierwszym spotkaniu? Wiesz jak to robić?
Jeśli potrzebujesz pomocy, możesz zajrzeć do mojego sklepu. Tam przygotowałam dwie analizy potrzeb: dla języka ogólnego oraz języka biznesowego. Materiały zostały przygotowane po polsku – by każdy nauczyciel językowiec mógł skorzystać. Plansze są w języku angielskim oraz w języku polskim.
Zacznijmy od tego, czym jest Jamboard – może go jeszcze nie używasz (a powinieneś drogi czytelniku).
Jamboard to DARMOWE (hurra!) narzędzie Googlowe, które „dostajesz” z automatu w momencie kiedy masz konto na gmail. Bo mają konto na Gmail masz też Google Dysk (15gb za darmo), a mając Google Dysk możesz tworzyć:
Google Sheets – czyli tabelki niczym w excelu
Google Slides – czyli prezentacje niczym w powerpoincie
Google Docs – czyli online dokument tekstowy niczym Word, do którego możesz dać dostęp swoim uczniów i wspólnie z nimi edytować dokumenty
Google Jamboard – czyli coś jak online tablica, z której równocześnie może korzystać wiele osób na jednym lub wielu slidach 🙂
W tym poście chciałabym pokazać Ci jak możesz skutecznie używać aplikacji Jamboard (pieszczotliwie: Jamb lub Dżamb) na swoich zajęciach online z wykorzystaniem moich materiałów, swoich materiałów lub tak naprawdę jakichkolwiek materiałów.
WAŻNE – W momencie jak stworzysz swojego Jamba, pamiętaj by zmienić w nim ustawienia udostępniania! Dzięki temu dostęp będzie mieć do niego każdy, kto otrzyma link i nie będzie potrzeby logowania się by otworzyć stronę!!!
1. Delayed Error Correction
Na te zajęcia akurat przyszły dwie osoby, więc było dużo łatwiej przeprowadzić to ćwiczenie. Gdyby osób było więcej, to każdy slide w Jamboard miałby te samą listę zdań z błędami i dwa inne imiona.
1. Wojtek i Ania najpierw przeprowadzili ze sobą rozmowę o najgorszych wakacjach życia i używali do tego odpowiednich struktur gramatycznych (Emphatic Language, Inversion).
2. Słuchałam ich uważnie i zapisywałam błędy w Wordzie.
3. Następnie przygotowałam Jamboarda – do slide’u wkleiłam ich błędy (lewy górny róg), i przygotowałam dwa post-it notes z ich imionami.
4. Poprosiłam ich o poprawę tych błędów w czasie rzeczywistym i kontrolowałam ich pracę.
5. Następnie porównaliśmy odpowiedzi, dopisywałam dodatkowe komentarze (tell me where the post office is, every piece of clothing, maybe it started to break down itp).
Dzięki pracy na Dżambie, każdy poprawiał błędy indywidualnie, ja widziałam dokładnie co piszą i dużo łatwiej było je ze sobą porównywać. Zamiast prosić każdego ucznia o przeczytanie zdania z błędem i poprawienia go (co zajmuje więcej czasu), można to szybko i zgrabnie zrobić tutaj 🙂
2. Analiza potrzeb (pierwsze zajęcia z kursantem indywidualnym lub małą grupą)
Jeśli zakupiłeś/aś któryś z moich produktów z analizy potrzeb: BIZNESOWĄ lub OGÓLNĄ to tam oprócz wersji PDF do druku, masz również pliki .png (obrazki).
1. Wchodzisz na nowego Jamba i jako tło (to jest ważne! Dzięki temu nic się nie przesuwa później!) dajesz któryś z plików .png – analizę ogólną lub biznesową.(A powyżej)
2. Następnie tworzysz pionki (punkt B) – zmień ich kolor, by każdy był różny.
3. Drukujesz arkusz dla nauczycieli (i pomocnicze pytania jeśli ich potrzebujesz) i zaczynasz zabawę!
4. Jeśli grasz bez kostki (jak proponuję w opisie), to poproś kursanta(ów) o wybranie pionka i poruszanie się w dowolnie wybrane miejsce na planszy.
Oczywiście KAŻDA planszówka sprawdzi się w Jambie!
Jeśli masz więcej osób, zduplikuj slide z planszą tyle razy ile potrzebujesz, i porozdzielaj między pary/trójki kursantów.
Fajne w Jambordach jest to, że każdy slide ma inny link. Dzięki temu możesz danej parze/trójce wysłać konkretny link i grupy nie będą sobie nawzajem wchodzić w paradę. Jeśli pracujesz w Breakout roomach to każdy pokój otrzymuje inny slide i gramy 🙂
3. Opis grafów, praca w parach lub grupach
Materiał wzięty z: Unit 7, IELTS Resource Pack by Jon Marks Delta Publishing 2007
Zanim światem zawładnął Covid, prowadziłam zajęcia Business English w firmach i kiedy ćwiczyliśmy opisywanie grafów posługiwałam się tą książką. Jak przeszłam do świata online zastanawiałam się, jak przerzucić to cudowne ćwiczenie do wirtualnego świata. Z pomocą przyszedł Jamb.
W tym ćwiczeniu uczniowie pracują w parach. Jeden student ma małe zdjęcie grafu oraz jego opis, a drugi przestrzeń do namalowania go. Bardzo ważne jest odpowiednie przygotowanie slidów.
1. Wysyłam uczniom ten sam link, który zaczyna się od żółto/zielonego slidu.
2. Każdy uczeń jest mianowany studentem A lub B i szuka swojego slidu (tutaj slide 6 A, slide 7 B).
Jak widzisz opisy są zasłonięte, widać tylko pusty graf. To zabieg celowy. W trakcie szukania swojego slide’u nie chce by uczniowie widzieli co za chwilę będą rysować.
3. Uczniowie zmniejszą post-it note z podpisem A2 lub B2. Następnie student A opisuje swój graf, rysuje go uczeń B.
Po lewej pierwsza ikonka to długopis, można go zaznaczyć i zacząć rysowanie. Uczniowie proszę o powtórzenie (to naturalne).
4. Naspenie następuje zamiana ról: Student B czyta opis swojego grafu po prawej, Student A rysuje graf na swoim slidzie.
5. Po skończonym ćwiczeniu przeklejam uczniom odpowiedzi
Teraz uczeń B może porównać swój graf z oryginałem i dokonać poprawek.
Zadanie jest mocno angażujące, wszyscy pracują na swoich slidach (i w odpowiednich Breakout roomach naturalnie).
WAŻNE: po skończonym ćwiczeniu, poproś uczniów o wytarcie planszy (najprościej ctrl + Z, który cofnie wszystko co robili). Dzięki temu będziesz mógł ten sam link wykorzystać z inną grupą. Ja mam również odpowiednio przygotowane kopie matki tego ćwiczenia. Jak nie chce mi się potem porządkować i „wycierać” pliku to robię duplikat kopii matki (bez żadnych notatek) i uczniowie mają nową planszę do pracy 🙂
Jeśli posiadasz inne Statki czy Zgadnij Kto to juz wiesz jak również możesz je użyć na Jambie 🙂
5. From Zero to Hero – Plansze GIG i IG.
Tych plansz w moim sklepie jest bardzo dużo 🙂 Podzieliłam je według kategorii, wiec można zakupić pojedynczą planszę lub całość. W tym wpisie skoncentrujemy się na jednej: Przestępcach, ale jeśli pomysł Ci się podoba zapraszam do kupna całości 🙂
Można oczywiście wykorzystać je off-line, ale sprawdzają się wyśmienicie on-line!
Plansze Information Gap (IG) lub Genuine Information Gap (GIG) są przede wszystkim po to, by pomóc uczniom zadawać pytania w różnych czasach (a nawet w innym języku, bo zostały przygotowane tak, że można je łatwo zaadaptować). Można jednak wyciągnąć z nich dużo więcej niż tylko pytania. 😀 W każdym zestawie, a jest ich łącznie 8 (NA RAZIE!) jest dokładnie opisane co jeszcze można zrobić z danym zestawem. Na przykład zrobić role-plays czy odpowiednio poprowadzić dyskusję, czy wymyślić bohaterom historię.
Co robiłam z moją kursantką B2?
1. Bardzo zależało jej na przećwiczeniu zadawania pytań ale w różnych czasach, dlatego najpierw była burza mózgów i zastanowienie się w jaki niesztampowy sposób można zapytać o te sześć rzeczy. to był slide numer 1:
2. Następnie zagrałyśmy w tradycyjną wersję From Zero to Hero, czyli wykorzystałyśmy planszę Information Gap (IG). Ona zadawała mi pytania, na które nie znała odpowiedzi, a ja pytałam o moje puste pola.
3. Po skończonym ćwiczeniu – wymyślałyśmy historie przestępców czasie Past Simple, Past Perfect, Present Perfect – co ślina przyniosła na język. Zastanawia się czemu Alberto siedział tylko 15 miesięcy i dlaczego już wyszedł, skoro jego kompan Borys dostał 25 lat… Pojawiło się kilka teorii – past modals również miało swoje pięć minut 🙂
4. Na zadanie domowe kursantka przygotowała połowę planszy Genuine Information Gap (GIG) (ten sam Jamb tylko inny przygotowany wcześniej slide, gdzie plansza jest tłem i na nią jedynie naklejamy karteczki.
5. Na zajęciach zagrałyśmy ponownie, zadając różne skomplikowane pytania i uzupełniając jej i moją planszę GIG. Poniżej moja plansza. Na zółto moje przygotowane puste pola, na pomarańczowo to, co się dowiedziałam od kursantki 🙂
6) Wyszło ciekawie 😀 – oczywiście po raz kolejny opowiadałysmy sobie historie postaci w różnych czasach (łącznie z przyszłym)
Ćwiczeń typu Information Gaps jest wiele – często są to dodatkowe „zabawy” dodawane do podręczników – wklej je do Jamboarda i baw się nimi, tak jak ja swoimi 😀
A GIG – czyli Genuine Information Gaps nie ma nikt, bo ja je wymyśliłam 😀 Dlatego jeśli Ci się to podoba – szalej z moimi materiałami 😀 Do wyboru masz:
Kochani dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na zajęcia on-line, do przeprowadzenia z kursantem indywidualnym. W tym wypadku będą to zajęcia ze strony biernej.
Jest to bardzo prosty przepis (niczym zagotowanie wody). Nie musisz być obcykany/a w żadnych platformach typu genially, liveworksheets, czy wordwall.
Mieszasz półprodukty i masz pełnoprawny produkt 🙂
Składniki:
1 gra planszowa, polecam firmy en.islcollective.com do pobrania za darmo (po rejestracji) TUTAJ
1 strona internetowa, gdzie można edytować pdf polecam firmę smallpdf.com
1 strona internetowa, gdzie można rzucać kostką. Polecam firmę classroomscreen.com
1 aktywny uczeń, który ma problemy ze stroną bierną i potrzebuje Twojego wsparcia
1 platforma internetowa, która pozwala na współdzielenie Twojego ekranu
Czas przygotowania potrawy: mniej niż 5 minut
Czas trwania posiłku: zależy od Ciebie – może to być powtórka 10 minutowa, lub nawet 60 minutowa lekcja
Przygotuj posiłek:
Jeśli nie masz konta na islcollective, załóż je. Do zobaczenia jutro, bo tyle czasu spędzisz znajdując kart pracy, drukując, laminując i ewentualnie edytując. O jesteś już? Ok jedziemy dalej!
Wrzuć pdfa z grą planszową do smallpdfa. Instrukcja obrazkowa poniżej:
Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.
Otwórz w osobnej zakładce, program do rzucania kostką, na przykład classroomscreen. Instrukcja obrazkowa poniżej:
Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.
W trakcie zajęć udostępnij swój ekran (najlepiej całe okno przeglądarki) tak byś mogła / mógł swobodnie przeskakiwać między kostką, a planszą, i przesuwać pionki.
Jak grać?
Ja grałam tak, że wszystkie pola żółte na początku były po prostu zamianą zwykłego zdania na stronę bierną.
Następnie od pól pomarańczowychkursant musiał oprócz zamiany zdania stworzyć do niej również kontekst i dodać kilka innych zdań w stronie biernej.
A od pola szarego mieliśmy prowadzić jakiś dialog zaczynąc od zmienionego zdania z pola.
Jednym słowem, wraz ze zmianą koloru pól – zmieniał się również poziom trudności gry i ćwiczenia.
Podoba Ci się ten pomysł? Proszę przekaż go dalej, skomentuj… dzięki temu czuję, że to co robię ma sens 😀
„Pani Kasiu, bardzo nam przykro, ale nie będziemy mieć dla Pani godzin w przyszłym roku”
– Znasz to prawda? Ja po raz drugi to usłyszałam w 2012 roku po tym, jak drugi rok z rzędu pracowałam w innej placówce publicznej. „Bardzo byśmy Panią chcieli, ale po prostu nie mamy jak!”
Były wakacje, nie miałam przed sobą zbyt wielu perspektyw. Kolejna tułaczka? Krążenie jak satelita w poszukiwaniu etatu na zastępstwo? Wysyłanie ton CV, rozmów, uśmiechania się, a potem całowania po stopach, bo bedę mogła zarabiać najniższą krajową? Jeszcze w czerwcu myślałam, że we wrześniu wyląduję w kolejnej placówce. Jednak życie płata różne figle…
Lipiec 2012 – poleciałam odwiedzić długoletniego przyjaciela w Moskwie. Będzie trochę prywaty – wreszcie po latach, zakochaliśmy się (a znaliśmy się około 15 lat!). Wyjeżdżałam z Moskwy myśląc – jak wytrzymam rozłąkę? jak często bedziemy się widywać? Podjęłam decyzję – WYPROWADZAM SIĘ DO MOSKWY!
Moja mama była rozdarta wewnętrznie – z jednej strony cudownie, że wreszcie się zeszliśmy z przyjacielem, ale dlaczego Rosja? Przecież tam jest tak niebezpiecznie! Ludzie znikają bez śladu, nie można się wychylać! A jak mnie porwą? – Wiecie jak to jest z mamami 🙂
Podjęłam decyzję, ale co dalej? Na szczęście miałam zdaną CELTĘ. O tym kiedy ją zdałam i jakie były moje wrażenia, za chwilę. Postanowiłam pogrzebać w sieci, a przede wszystkim na stronie tefl.com. Tam można znaleźć pracę w każdym zakątku świata! Wpisałam Moskwę. Wyświetliło się kilka pozycji – jest nadzieja – pomyślałam. Wtedy w 2012 roku była możliwość stworzenia swojego CV online na stronie Tefla i dodanie osobno w pdf. Zrobiłam to i aplikowałam do pierwszej szkoły językowej. Niedługo czekałam na odpowiedź – dowiedziałam się jednak, że nie jestem native speakerem, więc nie mam na co liczyć i pomimo szczerych chęci, nie zatrudnią mnie, bo nie mam odpowiedniego paszportu… Spróbowałam zatem z drugą szkołą językową BKC International House – jak się okazało największą szkołą językową w Moskwie. Bardzo szybko dostałam odpowiedź – Tak! Są zainteresowani! No to pora umówić się na rozmowę kwalifikacyjną przez Skype.
Dostałam pre-interview task, który musiałam wysłać przed „spotkaniem”.
Musiałam oczywiście wysłać kilka referencji i podczas 60 minutowej rozmowy kwalifikacyjnej z jednym z ADOSów (Assistant Director of Studies) – odpowiadałam na pytania, opowiadałam o Pre-interview Task, które polegało na tym, że miałam wyjasnić uczniom na poziomie pre-intermediate jak wprowadzić i potem ćwiczyć too, much, many, not enough itp.
Dzień później dostałam odpowiedź:
Dostałam mnóstwo papierów do przeczytania i wypełnienia, miałam również mnóstwo pytań. A jeśli przeczytałeś/aś list powyżej na pewno zdziwiło Cię jedno – test na HIV. Tak, musiałam również go zrobić i przeskanować wyniki…
Drogi czytelniku, co mogłoby Cię zainteresować:
Szkoła miała główny oddział w centrum, w którym odbywało się trochę zajęć, ale zdecydowana większość szkół to były tak zwane satellite schools – oddziały BKC w różnych częściach Moskwy. Tak to wygląda dzisiaj:
Ale dużo lepiej wygląda to na mapie metra – zdołałam skopiować tylko fragment ekranu, dlatego najlepiej zobaczyć oryginał (kliknij w obrazek). Na mapie, wszystko co ma nazwy stacji metra to oddziały szkoły. Zaznaczyłam miejsca na czarno gdzie pracowałam – miałam też kursy Business English w firmach (to te stacje metra bez nazw)
2. Według kontraktu mieliśmy do pracy mieć max godzinę dojazdu metrem. Mogły się zdarzyć zastępstwa, na które musieliśmy się zgodzić, jeśli zostaliśmy poinformowani do trzech godzin przed zajęciami i jeśli dojazd do tej szkoły był w obrębie 60 minut. Oczywiście nie chodziło o to, by być na posterunku cały czas, ale jeśli mając kontrakt 24 godzinny (prawdziwe godziny, nie 45-minutówki) – pracowaliśmy tylko 20, to na te cztery mieli prawo nam dać zastępstwa, na które mieliśmy jeździć. Mogło się to zdarzyć szczególnie na początku kontraktu, kiedy nie wszystkie godziny się rozparcelowało – ktoś był zatrudniony na 30 godzin tygodniowo, swoich godzin dostał tylko 15 – to oznaczało że miał 15 godzin zastępstw na które musiał jeździć, jeśli został wezwany. Oczywiście do momentu otrzymania swoich pełnych 30 godzin.
3. Metro w Moskwie jeździ co około minutę w godzinach szczytu, i co 3 minuty poza godzinami szczytu. Komunikacja miejska w Moskwie opiera się przede wszystkim na metrze. Jeśli ktoś mieszka blisko metra i musi dojechać na drugi koniec miasta, również koło innej stacji metra, to tak naprawdę nie ma problemu „bo blisko”. Dlatego, szkoły były w promieniu 15 minut piechotą od danej stacji metra i mieszkania, które przydzielano nauczycielom podobnie.
4. Zawsze starano się dawać nauczycielowi szkoły w pobliżu miejsca zamieszkania, by nie musiał dużo jeździć. Aczkolwiek rzadko się zdarzało by ktoś jeździł krócej niż 60 minut, szczególnie jesli mieszkał na „obrzeżach”, a miał zajęcia bardziej w centrum. Ja miałam to szczęsćie, że mieszkałam z lubym – i mieliśmy mieszkanie w ścisłym centrum. Ale i tak by dojechać prawie do końca czerwonej linii i potem dojść do szkoły potrzebowałam około 75 minut. A jako, że nie dostałam mieszkania od szkoły nie obowiązywała mnie zasada „60 minut” 🙂
5. Przykładowy poniedziałek / środa Kasi:
7:00 rano pobudka
8:00 – dochodzę do metra i jadę na zajęcia w firmie
8:45 – dojeżdżam do firmy (z jedną przesiadką w metrze)
9:00-10:30 – zajęcia Business English
10:45 – 12:30 jadę metrem na siłownię, jem lunch
13:00-14:30 – jadę metrem do głównego biura się przygotować i pokserować materiały (szkoły satelitarne często nie miały dobrego sprzętu)
14:30-16:00 – jadę metrem do szkoły
16:00-21:30 – blok zajęć w szkole dzieciaczki / młodzież / dorośli
23:00 – wracam metrem i jestem w domu
We wtorki i czwartki i piątki miałam inny harmonogram, poza tym grupy się zaczynały i kończyły, potem otwierały inne grupy, w innych szkołach i zmieniał się harmonogram.
6. W drugim roku pracy w BKC przeszlam na inny kontrakt tzw. hourly contract – dużo lepiej płatny, jednak mnie „opiekowano” się nauczycielem. To był kontrakt przede wszystkim dla ludzi, którzy mieli swoje lokum w Moskwie (check!) i nie potrzebowali dużego wsparcia. Oczywiscie kwestie wizowe dalej były załatwiane przez szkołę!
7. Co miesiąc w szkole, w soboty, odbywały się warsztaty metodyczne dla wszystkich nauczycieli. Obecność była obowiązkowa. Mieliśmy do dyspozycji 6-7 sesji jednocześnie, całość trwała około 4 godzin. Sesje prowadzili zarówno ADOSi jak i „zwykli nauczyciele” – między innymi ja. To tam pokochałam szkolenia dla nauczycieli i to tam tyle się nauczyłam jako lektor i jako potencjalny trener nauczycieli.
To zaledwie wierzchołek góry lodowej jeśli chodzi o Moskwę, ale przecież nie będe tutaj pisać epopei, bo potrzebowałabym roku 🙂 Jeśli masz jakies pytania a propos uczenia w Moskwie – pisz tutaj w komentarzach lub na moim Fanpage’u pod postem z linkiem do tego artykułu – na pewno odpowiem na wszystkie!
CELTA – po co i dlaczego nie wystarczy dyplom magistra anglistyki z Polski?
No właśnie co to ta Celta? Celta to płatny, zazwyczaj 4-tygodniowy, bardzo intensywny kurs metodyczny dla ludzi którzy chcieliby uczyć angielskiego jako jezyka obcego. W świetle prawa Brytyjskiego certyfikat CELTA jest na poziomie 5 (Level 5), co oznacza, że jest mniej więcej na poziomie naszego polskiego licencjatu.
Kurs składa się tzw input sessions i obserwacji. Obserwuję się innych członków kursu, prowadzi się zajęcia (które są obserwowane przez trenerów i innych), pisze eseje zaliczeniowe. Wyniki z czterech esejów oraz wyniki z bardzo dokładnych obserwacji, składają się na końcową ocenę kursu:
I teraz pytanie za 100 punktów: dlaczego osoby po ukończeniu filologii angielskiej na poziomie magistra lub licencjatu muszą mieć ten certyfikat by uczyć za granicą?
Bo nasze studia są kompletnie nic nie warte za granicą! Nic a nic! Większość szkoł językowych – a już na pewno te dobre – szukają nauczycieli z certyfikatem rozpoznawalnym na całym świecie. Jest kilka akceptowalnych, ale z tego co wiem najbardziej popularny jest CELTA właśnie.
Czy ciężko jest ukonczyć ten kurs?
Zależy kto pyta – jeśli native – tak! Zazwyczaj gramatyka, teoria, metody, to wszystko to dla nich czarna magia!
Jeśli Ty nauczycielu anglisto po ukonczeniu dobrych studiów językowych – bułka z masłem! To znaczy powiem tak, dla mnie, kurs był prosty. Większośc input sessions czyli teorii i technik była mi znana ze studiów. Eseje pisałam z łatwością, bo wiedziałam o czym piszę i co chce przekazać – wiedziałam do jakich książek zerkać po pomoc, wiedziałam jak daną gramatykę wytłumaczyć. To co mi naprawdę dużo dało to obserwacje i feedback po nich. Zarówno po obserwacjach kolegów z kursu jak i po własnych dokładnie omawialiśmy co się stało, co było dobre, co złe. Trenerzy analizowali nasze zajęcia prawie co do minuty i byli bardzo delikatni w krytyce. Do tego stopnia, że im nawet mówiłam, by powiedzieli mi co było nie tak wprost, a nie owijać w bawełnę by nie zranić moich uczuć czy kompetenecji.
Celtę robiłam pomiędzy czwartym a piątym rokiem studiów więc wszystko miałam bardzo na świeżo (+ młody mózg 😛 ). Robiąc ją nie wiedziałam czy mi się przyda… Po prostu stwierdziłam, że to dodatkowy dyplom i,a nóż widelec będzie konieczne.
Czy mi się przydała?
Dzięki CELCIE dostałam pierwszą pracę w państwówce – dyrektorka wiedziała co to jest i się usmiechnęła znacząco, jak ją zobaczyła.
Dwa lat później dzięki niej od razu mogłam aplikować o pracę w Moskwie. A kolejne dwa lata poźniej dzięki niej dostałam pracę w Anglii…
To tyle ode mnie jeśli chodzi o wpis na EduWeek 🙂 Koniecznie zobacz wpisy innych i zainspiruj się! i Pamiętaj, jeśli masz do mnie pytania – wal jak w dym tu wkomentarzu lub na Facebooku 🙂
Kochani! kolejny pomysł na zajęcia. Kolejny już zbiór ilustracji z Bright Side.
Jeśli nie miałaś/eś okazji zobaczyć poprzedniego pomysłu, zobacz tutaj.
Tym razem różnica między miłością przed 30, a miłością po 30stce. Temat na pewno dobry na Walentynki, Dzień Kobiet, ale z braku laku może być fajną rozgrzewką przed jakimiś bardziej poważnymi zajęciami konwersacyjnymi na temat kontaktu z drugim człowiekiem, cywilizacji 21 wieku itp.
Osobiście nie wybrałabym wszystkich 13 stu ilustracji (za dużo czasu zajmie), a max 5 i to takich, które moga być odpowiednie dla danej grupy.
Najlepiej się oczywiście sprawdzi w grupie 30+ z dobrze znającymi się ludźmi szczególnie jeśli grupa jest mieszana 🙂
Tak jak kiedyś pisałam za pierwszym razem -> ilustracje można porozwieszać po sali, lub co ja zrobiłam ostatnio -> skopiować najważniejsze obrazki do powerpointa i wyświetlić na ścianie.
Z idiomami związanymi z miłoscią. Można je znaleźć TU , TU i TU.
Z czasami przeszłymi: wymyślanie historii spotkania, zakochania, zerwania (można do tego wykorzystać słownictwo z punktu pierwszego z którejś ze stron)
Z konwersacjami o relacjach międzyludzkich
Z zajęciami o stereotypach: kobiety vs mężczyźni <- do tego idealnie nada się filmik: „The Tale of Two Brains”
Na Dzień kobiet -> zacząć od komiksów, wprowadzić kilka wyrażeń związanych miłością. Przeprowadzić Role-play. Można n a przykład wykorzystaćcoś z tej strony.
A Wy jak wykorzystalibyście ten materiał i co dalej?
Zobacz gdzie będę ze swoimi szkoleniami–>> TUTAJ <<–
Co zrobić gdy kursant pyta, „a jak jest X po angielsku?” albo „co to znaczy X?
Nie ukrywajmy, w tym zawodzie to nasz chleb powszedni zarówno z kursantami młodszymi jak i dorosłymi. Czy zawsze dajecie pytającemu odpowiedź? Ja nie 🙂 Poniżej kilka moich sposób na promowanie niezależności kursanta. Post skierowany jest do nauczycieli osób dorosłych i młodzieży.
#1 QR Codes to the rescue!
Często gdy daję swoimi podopiecznym karty pracy, udostępniam im również kilka QR kodów z wbudowanymi słownikami. Przede wszystkim nie chcę by korzystali z wujka Googla i próbuję pokazać im, że skorzystanie z internetowego słownika może im więcej dać niż pójście na łatwiznę. Sporo moich ćwiczeń w parach / grupach oparta jest na robieniu małego dochodzenia. Każdy kursant dostaje około 10 wyrażeń, które w niedługim czasie będzie musiał wyjaśnić swojemu partnerowi. Jeśli dane wyrażenie już zna – super. Jeśli nie, musi zeskanować kod i zapisać synonim, definicję lub tłumaczenie danego wyrażenia (w zależności od poziomu). Słowniki, które im udostępniam często oprócz przykładów podają również kolokacje, na które również zwracam kursantom uwagę. A uczestnicy moich szkoleń wiedzą, że jestem niczym zdarta płyta. Kolokacje, kolokacje i jeszcze raz kolokacje – żadne wyrażenie nie powinno być uczone w izolacji.
Gotowe zajęcia z wykorzystaniem QR kodów możecie pobrać tutaj: Manipulation and Persuasion
#2 A Ty, jak myślisz?
Angażowanie innych to moja specjalność 🙂 Jeśli grupa jest na poziomie co najmniej B1, wiedzą, że nie ma łatwo. Pada pytanie o słowo – pada odpowiedź „zapytaj swoich kolegów, może któryś je zna”. Dopiero jak się okazuje, że nikt nie zna danego wyrażenia, to wkraczam do akcji. Nikt nie jest alfą i omegą, dlatego czasem i ja nie znam danego wyrażenia (szczególnie w dziedzinach English for Specific Purposes). W momencie kiedy kursanci spekulują na temat słowa, ja mam minutę na szybkie sprawdzenie słowa na telefonie. Dzięki temu wychodzę na mądrzejszą niż jestem 😉
#3 Pokażę Wam!
Jestem wielką fanką używania słowników na zajęciach (patrz punkt 1). Zatem gdy pada pytanie „jak wymówić X” lub „co to X?”. Jeśli nie stosuję metody #1 lub #2, to do akcji wkracza „bramka numer 3” 🙂
Na 95% moich zajęć mam projektor lub telewizor podpięty do laptopa. W pozostałych przypadkach mam na tyle małą grupę, że po prostu mogę im pokazać wpis ze słownika z ekranu komputera.
Zazwyczaj korzystam z zasobów Cambridge’a lub Longmana
Słownik nie gryzie, wręcz przeciwnie! Daje szansę na zapoznanie się z danym słowem / wyrażeniem bardziej dogłębnie. W słowniku „Kambridżowskim” kursant często może zobaczyć na jakim poziomie jest dane słowo i zapoznać się z jego prostą definicją. W słowniku Longmanowskim nie tylko mamy wymowę wyrażenia a również całych przykładowych zdań! Do tego kolokacje są wyraźnie wytłuszczone.
Pokazanie kursantów konkretnych wyrażeń jest również okazją do przećwiczenia wymowy. Oprócz wysłuchania jej w poszczególnych akcentach, wprowadzam elementy zapisów fonetycznych. A Przy przesłuchiwaniu całych zdań (z Longmana) zwracam kursantom uwagę na connected speech
A Wy? Jakie macie sposoby na pracę ze słownikiem?
Pozwalacie kursantom korzystać z telefonów? Używacie QR kodów? Przynosicie papierowe na zajęcia?
Chciałam nam stworzyć kompilację najfajniejszych artykułów i filmów podsumowujących rok 2017. Znalazłam dużo politycznych, zaawansowanych językowo. Zaawansowanych do tego stopnia, że oglądanie materiału nie byłoby żadną przyjemnością… A w grupach mniej wygadanych lub obytych ze światem ciężko byłoby o dyskusję.
Moim ogólnym kryterium było znalezienie materiału, które natchnie do przemyśleń
i pomoże podsumować wydarzenia z roku 2017. A następnie zainspiruje do rozmów na temat przyszłości, postanowień noworocznych itp.
Zaczęłam sznupać, sznupać i wysznupałam…
Pomógł mi wujek Google. Dosłownie.
Wiedzieliście, że Google ma swoje konto na Youtube?
A wiedzieliście,że Google co roku wypuszcza podsumowujące wideo na temat największej ilości „wyszukiwań” w danym roku? Ja nie wiedziałam 😀
Ale jak tylko zobaczyłam, mój nażarty pierogami mózg od razu zaczął trawić kalorie… 🙂
Filmik jest świetny: krótki, treściwy, do wykorzystania na różnych poziomach i przede wszystkim spełniający wszystkie moje kryteria 🙂
Zajęcia polecam na zajęcia z dorosłymi General English lub Business English.
Zobaczcie:
Jak wykorzystać ten materiał? Oto mój pomysł na zajęcia:
Rozgrzewka: Dyskusja: Do you use Google to search for information? What kind of information do you look for?
Dyskusja: What do you think people looked for in 2017? Do you remember what happened in 2017? Think about wars, natural disasters, politics, sports, social media etc? Make a list with your partner.
Puszczamy filmik po raz pierwszy – Can you see any of the events you wrote down?
Puszczamy filmik po raz drugi i dajemy pauzę przy każdym pytaniu – Why did people ask this question? What happened in the world that made people ask it?
W zależności od tego jak potoczy się rozmowa: możemy zaczać dyskutować na temat poszczególnych wydarzeń: np. #metoo, huraganów w USA, wyborze Trumpa na prezydenta itp. Proponuję również by podzielić grupę na osoby, które mają wiedzę na dany temat i osoby, które nie mają – dzięki temu będa sobie nawzajem tłumaczyć/opowiadać zamiast polegać na nas i naszej wiedzy 🙂
Make Predictions about 2018 – jeśli mamy kreatywną lub „trzeźwo myślącą” grupę możemy ich zapytać o ich opinie na temat roku 2018 – czy będzie kontynuacja wydarzeń z 2017 roku? Więcej ataków terrorystycznych? Więcej wpadek Trumpa? ITP.
What are your plans for 2018? <- tu typowe pytania o noworoczne postanowienia lub plany.
Dodatkowo: Możemy puścić grupie podsumowujący filmik z 2016 roku i poprosić o porównania. -> Czy były podobne wydarzenia? Czy pamiętasz dane wydarzenie z tego roku?
Dzisiaj nie będzie mojej lekcji świątecznej. Dużo tworzę własnych materiałów – nie ukrywajmy – ale czasem muszę po prostu poszperać w internecie, poczytać wpisy na blogach, znaleźć jakieś ciekawe filmiki / lekcje / gotowe materiały, zainspirować się <3
Dzisiaj małe podsumowanie mojego dochodzenia. [EDIT] już mamy 10 pozycji na liście….
Zacznijmy od stron naszych polskich blogerek <3 <3
#1 Christmas 3in1 Mikołajki z QR Code
Anię Kozok (Przepisy na kreatywne lekcje – Lukrecje) poznałam osobiście na moim szkoleniu ostatnio we Wrocławiu. Ania jest bratnią duszą – ma baaardzo dużo świetnych pomysłów, a jej materiały od razu przypadły mi do gustu! Przegadałyśmy już kilka godzin przez facebooka prawda? 🙂
Jej zeszłoroczny post świąteczny powinien zrobić furorę (jeśli jeszcze nie zrobił)! Gdybym była dzieckiem / młodzieżą uwielbiałabym te zajęcia. Według mnie to wariacja na temat domina z wykorzystaniem QR Codes. Czyli mieszanka tradycji z nowoczesnością. Uczeń musi dopasować np. obrazek do definicji z pomocą QR code i dostaje za to punkty. Są cztery wersje zabawy, więc śpieszcie do Ani na bloga, drukujcie i wycinajcie (ostrożnie!!!) Kliknij w obrazek:
#2 Christmas abroad. Odwiedź 5 krajów podczas jednej lekcji
Tym razem blog Get Engspired. Be Successful. czyli Aleksandra Macenowicz. Zajęcia, które znalazłam u niej brały udział w akcji „High 5! Przybij piątkę z blogującymi anglistkami” więc zapewne znacie je już. Jeśli nie, tym lepiej – poznacie 🙂
Co znajdziecie u Oli? Zajęcią CLILowe – poznanie kultury świątecznej innych krajów (nie będzie to jedyny post tego typu dzisiaj). Kraje bardzo ciekawe, bowiem uczniowie czytają o Kenii, Jamajce, Grenlandii, Australii i Indiach.Słuchacze czytają tylko o jednym kraju a następnie przygotowują się do mini prezentacji.
Przy większej grupie zrobiłabym z tego infomation gap activity – każdy czyta o swoim kraju, przygotowuje słowa kluczowe w formie mapy myśli ( jak u Oli) a potem w małej grupce opowiada o czym przeczytał/a i co go/ją zaskoczyło itp.
Kliknij w obrazek poniżej, by przeczytać o całych zajęciach u Oli!
#3 Christmas Lesson with a twist – Mrs Claus. Poziom B1 – B2.
Kolejna super lekcja wychodzi spod klawiatury Sylwii Clayton z Niezbędnik Lektora. Sylwię mam nadzieję poznać w możliwie szybkim czasie ponieważ również traktują ją jako bratnią duszę. 🙂 Jej świąteczne zajęcia są lekko mniej tradycyjne, co sprawia, że tym bardziej powinny być jak najszybciej wykorzystane i przerobione z kursantami. 🙂
Zajęcia są o Pani Mikołajkowej – a zatem świetna okazja do podkreślenia, że bez kobiet mężczyźni nie osiągnęliby zbyt wiele. Bo nie wiem czy wiecie, ale moim zdaniem nie powinno być równouprawnienia. Moim zdaniem kobiety powinno się traktować lepiej 🙂 Who’s with me? 🙂
Kliknij w obrazek by przeczytać o zajęcia u Sylwii.
#4 And what if you DON’T feel Christmas spirit?
Na Monikę z That is Evil zawsze można liczyć. Monika ma inne podejście do życia 😉 Takie bardziej mroczne i lekko psychodeliczne… 🙂 Polecam Wam tu posty typowo świąteczne, pora zatem z pomocą Moniki polecić materiał dużo mniej „świąteczny” dla ludzi niekoniecznie kochających ckliwość, słodkość i tradycyjność zajęć świątecznych.
Przejrzyj, przeczytaj, obejrzyj jej propozycje – a nóż widelec zainspiruję Cię do przygotowania zajęć świątecznych z przymrużeniem oka. Kliknij poniżej.
#5 Escape Room – Release Santa!
Blog Kasi odkryłam wczoraj, dosłownie godzinę lub dwie po opublikowaniu tego wpisu. Zobaczyłam jej pomysł na zajęcia świąteczne i stwierdziłam, że nie ma mowy o niedodaniu jej do tej listy! Stworzyła świetny pomysł na zajęcia z wykorzystaniem idei Escape Room. Udostępnia pięknego handouta dla swoich uczniów, dokładną instrukcje dla nauczyciela i jeszcze twierdzi, że da się wszystko zdąrzyć w 45 minut 😀
W takich chwilach żałuję, że nie uczę dzieci. Koniecznie sprawdźcie jej pomysł na zajęcia. Widać, że włożyła w pomysł i wykonanie naprawdę mnóstwo roboty!! (kliknij w obrazek)
#6 The History Channel
Uwielbiam History Channel! Materiały są zawsze na poziomie, w dobrej jakości, ciekawe i co najważniejsze na tyle krótkie, że bez problemu można je przerobić na zajęciach. Zaczynając swoje świąteczne dochodzenie pierwsze kroki skierowałam właśnie tam. I oczywiście się nie zawiodłam. Mamy tutaj zarówno artykuły świąteczne jak i krótkie filmiki. Mam w planie potraktować materiały z tej strony jako przygotowanie do zajęć (zadanie domowe).
Są 24 filmiki dostępne, więc poproszę każdą osobę z grupy o wybranie swojego ulubieńca – na podstawie tytułu (wszystko na zajęciach). Każdy będzie musiał obejrzeć swój filmik, zapamiętać z niego pięć faktów, które potem zreferują innym na zajęciach, a potem przeprowadzimy dyskusję. Kliknij poniżej by przejść na stronę.
#7 The Journey – FilmEnglish
Znany i lubiany Kieran. Filmenglish to świetna strona bazująca na materiałach autentycznych – krótkich filmikach z Youtube, które z powodzeniem można oglądać na zajęciach. The Journey oparty jest na świątecznej reklamie Johna Lewisa sprzed kilku lat. Te zajęcia miałam przyjemność przeprowadzić jakieś dwa lata temu (wzruszając się przy tym jak zwykle). John Lewis robi świetne reklamy świąteczne! I tak naprawdę każdą możnaby przerobić na zajęciach (Kieran opracował jeszcze kilka innych, zajęcia podobnego typu również zrobiła Ania Kozok: Świąteczne reklamy ). Kliknij w obrazek poniżej by zobaczyć zajęcia filmenglish – wszystko krok po kroku opisane!
#8 Tis the Season to be Jolly: Christmas Expressions
Tim’s Free English Lesson Plans.Tego pana poznałam niedawno i przyznam jeszcze muszę się wdrożyć w jego materiały. To co mnie urzekło w tych zajęciach, to przede wszystkim to, że są na poziomie C1+. Takich materiałów (szczególnie świątecznych) jest zawsze tyle co kot napłakał (niewiele).
Zajęcia kulturowo-idiomowe osadzone w klimacie świątecznej miłości. 🙂 Mamy słownictwo w kontekście, krzyżówkę oraz pytania do dyskusji. A z samymi wyrażeniami, można stworzyć jakieś fajne dobble i wykorzystać później. W końcu: to feel a bit tipsy, to bury the hatchet, get showered with gifts to nie tylko świąteczne wyrażenia. Kliknij w obrazej poniżej:
#9 For Teachers: Christmas Lesson Plan
Kolejne nowe odkrycie. Luke jest nauczycielem, uwaga, uwaga w Polsce. Uczy angielskiego w Warszawie 🙂 Prowadzi bloga dla uczniów i nauczycieli. Zajęcia świąteczne w jego wykonaniu opierają się ponownie na rewelacyjnych reklamach Johna Lewisa. Do tego również proponuje zajęcia z czytania: jak wyglądają święta w innych krajach. Rings a bell?To połączenie zajęć Oli M i Ani K.
U niego uczniowie mogą poczytać o kulturze: Japonii, Brazylii, Rosji, Anglii, Australii, Włoch, Indii, Chin, Finlandii i Polski. Może to ciut za dużo, ale nie problemem jest zrobienie zajęć z mniejszą ilością materiału 🙂 Kliknij poniżej by zobaczyć zajęcia.
#10 LearnEnglish Kids
Tutaj ukłon w stronę wszystkich nauczycieli uczących dzieci. Stronę British Council polecam każdemu, bo uważam, że warto.
Osobiście częściej korzystam ze strony LearnEnglishteens lub po prsotu LearnEnglish (wysyłam nadgorliwym kursantom linki). Ale gry świąteczne i filmiki proponowane przez BC mają dużą wartość edukacyjną i są angażujące dla maluszków.
Filmiki mają swoje handouty, wszystko od początku do końca zaplanowane. Zobaczcie jeśli jeszcze nie znacie!
Czy znacie polecacie inne blogi / strony? Piszcie! Uzupełnię listę!!!
Obiecałam Wam planszówkę. Small Talkowa gra okazała się być wielkim przedsięwzięciem, nie do zrobienia przeze mnie w Canvie. Co oznacza, że najprawdopodobniej zaowocuje to stworzeniem prawdziwej planszówki, takiej z krwi i kości. I can’t wait! Będzie jedno spełnione marzenie <3
Ale wróćmy na ziemię. 🙂 Around We Go byłam w stanie przerobić i mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu zastąpi to co obiecałam 🙂 Zacznijmy!
O co chodzi? I z czym to się je?
Podstawowa wersja ma za zadanie pomóc uczniom / słuchaczom przećwiczyć przede wszystkim pytania o drogę oraz przyimki (obok, niedaleko, pomiędzy, naprzeciwko itp.) Poziom A1/A2, ale w łatwy sposób można dodać więcej wyrażeń i przeprowadzić na zajęciach B1 w ramach powtórki.
Od razu zaznaczę jedną ważną rzecz: na bardzo niskich poziomach jest to materiał przede wszystkim drillowy. Ciągłe powtarzanie podobnych fraz. Bardzo sprawdziło mi się z słuchaczami, którzy chcieli opanować podstawy oraz po prostu dogadać się na ulicy w anglojęzycznym kraju. Rzucanie kostką i dobieranie kart sprawia, że drilling jest ciekawszy i „więcej się dzieje”.
Z czego składa się gra?
Plansza #1: Karty przyimków:
Karty miejsc: Plansza #2
UWAGA: Karty miejsc oraz karty przyimków powinny zostać wycięte, złożone oraz zalaminowane (tak, by jedną stroną karty był obrazek – np. pudełko – a drugą stroną text – next to)
Polecam również zalaminować plansze! 🙂
AROUND WE GO – Wersja 1
POZIOM A1
POTRZEBUJESZ: Planszę #1, karty przyimków, karty miejsc, dwie kostki
Słuchacze grają w parach (najlepiej!) lub małych grupkach, lub po prostu z Tobą 🙂
Na stole leży plansza #1 oraz odpowiednio przygotowane karty przyimków oraz miejsc (położone pudełkiem/ pinezką do góry)
Słuchacz A bierze kartę miejsca i pyta: Excuse me, where is _________ [miejsce]?
Słuchacz B rzuca dwoma kostkami, dobiera kartę przyimka i miejsca oraz odpowiada w zależności od oczek na kostce: _______________ [kostka] then ___________ [kostka], it’s ____________[przyimek] ____________[miejsce]
Np: Turn right then go straight, it’s next tothe airport.
Słuchacz A dziękuje za informację i żegna się. Zamieniamy się rolami.
Proste i łatwe do zrozumienia, wyjaśnienia (nawet bez używania polskiego).
UWAGA: jeśli zostanie wyrzucona szóstka – słuchacz ma dowolność: może użyć któryś z określeń 1 do 5 lub inne wyrażenie, które zostało ćwiczone z Tobą w trakcie zajęć. 🙂
POZIOM A2 / B1
Na wyższych poziomach proponuję wprowadzić / przypomnieć inne wyrażenia dla urozmaicenia powtórki. Np:
Can you tell me where ______ is? Do you know where _________ is? Where can I find ____________? I’m looking for _________, do you know where it is? Is there a ________________ near here? I’m not from here, where is ________? Could you help me? I’m looking for ____________.
Tak samo, słuchacz B może dobrać więcej kart przyimków/ miejsc i dokładniej opisać miejsce. Np:
Go straight then turn left. It’s next to the petrol station, opposite the bank.
Można również przedłużyć dialog: np. wprowadzić elementy small talku na początku lub zadać dodatkowe pytania, poprosić o polecenie jakiegoś miejsca, itp.
AROUND WE GO – GAME TWO
POZIOM A2 – Map your city!
POTRZEBUJESZ: Planszę #2, kilka zestawów kart miejsc (zależy ile par gra)
Możesz zagrać w wersję drugą zaraz po skończeniu wersji pierwszej, na innych zajęciach, lub po prsotu z innym słuchaczem. 🙂
Praca w parach. Każdy słuchacz ma swoją planszę oraz swój zestaw kart miejsc. Plansze są puste, słuchacze wspólnie ustalają położenie jednego konkretnego miejsca (np. lewy dolny róg i np. vet clinic) . To jest nasz punkt wyjścia. Słuchacze zasłaniają przed sobą swoje plansze. Sluchacz A kładzie na swoich sześciu polach po lewej sześć różnych miejsc (obrazkiem miejsca do góry). Następnie opisuje co jest gdzie słuchaczowi B np.
There is a post office next to the vet. Opposite the post office we can see a park. Near the park there is a playground itd.
Słuchacz B słucha oraz dopasowuje miejsca do odpowiednich pól. Po ułożeniu sześciu pól (po lewej stronie planszy) A pokazuje B swoje ułożenie i porównują czy wszystko jest odpowiednio dopasowane.
Zostawiamy miejsca na lewej stronie na planszy i przechodzimy do prawej strony. Teraz B określa gdzie co jest i opisuje A.
Pod koniec tej wymiany opisów powinniśmy mieć pieknie wypełnioną mapkę. Pora na część drugą ćwiczenia 🙂
POZIOM B1 – Scavenger Hunt
Plansza #2 powinna być teraz pięknie uzupełniona różnymi miejscami. Ba! Każda para słuchaczy powinna mieć przed sobą identyczny rozkład plansz.
Jeśli jeszcze nie wprowadzałaś/eś tych wyrażeń proponuję to zrobić teraz:
Go along Expressis Verbis Avenue. At the junction / crossroads turn right/left into Crazy Street. Walk past the shop, restaurant and post office. On the corner of Grey Street turn left. Your destination will be one the left.
Jak myślisz, co teraz będą robić nasi słuchacze? Opisywać drogę do „tajemniczego miejsca”. Wspólnie ustalają punkt wyjścia (np. miejsce przy dwóch drzewach na planszy). A wybiera jakieś „tajemnicze” miejsce na planszy (nie mówi jakie) i zaczyna prowadzić B do tego miejsca. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, B dojdzie do wyznaczonego miejsca i słuchacze zamienią się rolami. Powtórzmy Scavenger Huntkilkukrotnie w celu lepszego opanowania wyrażeń.
—
Jak widzisz – na planszach jest mało tekstu – jest to zabieg celowy. Założenie jest takie, by móc korzystać z wszystkich elementów gry na różnych zajęciach, z różnymi poziomami i różnym typem słuchacza. Karty miejsc i plansza #2 nie mają opisów więc moga być wykorzystane na zajęciach innego języka!
Także ten… wszystko przemyślane…. 🙂 będzie sporo wycinania i laminowania ten pierwszy raz (szczególnie jak masz więcej słuchaczy – pamiętaj że w Scavenger Hunt każdy słuchacz musi mieć swój pełny zestaw kart miejsc)
____________________
Udostępniam Ci planszę #1, karty przyimków oraz jeden zestaw kart miejsc.
Planszę #2 oraz dodatkowy zestaw kart miejsc dostaniesz po zapisaniu się do newslettera (link poniżej)
Jeśli nie chcesz się zapisywać, no problem! 🙂 Plansza #1, przyimki i jeden zestaw kart miejsc powinno Ci w zupełności wystarczyć do przeprowadzenia fajnych zajęć 🙂 Natomiast jeśli stwierdzisz, że warto mieć wszystko, że jestem fajna i że szkoda przegapiać moje pomysły/ materiały / gry – zapraszam.
Newsletter to: emaile na temat nowych wpisów na blogu, informacje o szkoleniach w różnych częściach Polski (lub on-line jak się wreszcie uda 🙂 ), kody rabatowe, konkursy.
Jeśli już jesteś zapisany/aużyj innego maila, lub zrób to ponownie ze starym – konta się zscalują, a tylko w ten sposób otrzymasz dodatkową planszę 🙂